Gotowanie niezbyt pracowitej

Kuchnia: Muffinki Brownies

Obiecywałam te muffinki już dawno, dawno temu. W końcu przyszła na nie pora i zdjęcia, i przepis nabrały mocy urzędowej i nie mogę już dłużej trzymać ich u siebie. Zrobione pierwszy raz przez mamę, później zaczęłam sama robić do szkoły, gdzie rozdawałam je każdemu chętnemu w klasie, a był na nie straszny popyt. Przeszły różne kombinacje – z odrobiną amaretto, chilli, rumu, a koledzy nawet pytali czy jak dadzą mi trochę tajemniczego zioła, to upiekę im takie z nim właśnie. Odpowiadałam, że tak, ale dostawy przyprawy się nie doczekałam 😉
Przepis znaleziony przez mamę na blogu pannakota.pl.

 

(więcej…)

Kuchnia: Granat, sałata, ziemniaki, polędwiczka orzechowa

 

Matma, laborki, laborki, laborki, laborki, matma. Dobrze będzie spotkać się towarzysko.
Bazylia na oknie lekko więdnie, bo nie mam do czego i kiedy jej używać. Czekam na wiosnę pełną parą, na ciepło i na odpoczynek. Nie mogę doczekać się weekendu majowego i ciągle myślę co razem z R. możemy wtedy robić, gdzie pojechać na rowerach.
W wakacje chciałabym pojechać do Pragi. W przyszłości odwiedzić znów Nowy Jork, zostać tam na dłużej niż 4 dni. Kiedy indziej wrócić do Londynu i pojechać autostopem do Paryża. Zajrzeć do norweskiego mieszkania Harry’ego Hole’a. Taka mała lista życzeń do wykonania z R.

Na razie jednak zapraszam do naszej wymarzonej kuchni, do Torunia, na lekką sałatę z granatem i polędwiczkami.

 

(więcej…)

Kuchnia: Chlebek bananowy

Na szczęście już po sesji, zajęcia się zaczęły, II semestr nabiera rozpędu. Powoli wchodzę w rytm uczelniany z lekkim uśmiechem na ustach wywołanym przez święcące za oknem słońce. Przy takiej pogodzie będzie się dużo lżej chodziło na zajęcia. Mimo to, najchętniej siedziałabym w Toruniu i codziennie, popołudniami chodziła z R. na spacery.
W kuchni niestety, dalej za dużo nie przebywam, a kiedy mam okazję, to nie bardzo mi się chce. Tym bardziej, że do końca postu nie chcę przygotowywać słodyczy, ze względu na moje postanowienie – aby ich nie jeść, a wiadomo – jak gotujesz, to musisz smakować. Nawet całkiem udaje mi się wytrzymać.
Jednak jako, że mam przygotowane zdjęcia słodyczy i leżą u mnie od dawien dawna na dysku, więc teraz je wyciągnę. Na pierwszy ogień pój… pójdzie chlebek bananowy z bloga Foodmess – prowadzonego przez jedną z moich ulubionych (chyba nawet pierwszej ulubionej) bloggerek. Przepis znajdziecie tutaj.

 

(więcej…)

Kuchnia: Walentynkowy tort czekoladowo-malinowy

R. miał urodziny tydzień przed walentynkami, tak się złożyło, że w czasie mojej sesji. W wolnej chwili przygotowałam mu pleśniaka, którego bardzo lubi, ale obiecałam tort przy okazji walentynek. Obietnicy dotrzymałam i przygotowałam tort czekoladowy z malinami. Zjedliśmy go sami, a zajęło nam to trzy dni. Szkoda mi było tylko, że o tej porze roku nie dałam rady znaleźć świeżych malin :c

 

(więcej…)

Kuchnia: Angielskie ciasteczka owsiane

Mam jeden problem – jeśli jest, to jem. Jem słone, a potem mam ochotę na słodkie. Ostatnio na czekoladowe, mokre ciastka. Takie jak kinder pingui. Albo jakiś deserek taki budyniowy lub kaszka manna z lodówki. Ale ostatnio nie mam jakoś ochoty na gotowanie. Muszę się zacząć ruszać, przydałoby się coś zrzucić.

Na święta postanowiłam nie kupować prezentów, bo wiedziałam, że nie wystarczy mi funduszów, więc upiekłam ciastka. Jedne owsiane, bo moja mama takie lubi. I właśnie te chcę teraz dać: Angielskie ciastka owsiane znalezione w Krainie Smaków.

(więcej…)

Kuchnia: Tosty z sosem beszamelowym

W zeszłym roku szkolnym (ah, jeszcze w liceum), lubiłam przygotowywać weekendowe śniadanka dla całej rodziny. Teraz nie mam zbytnio czasu, ale czasem mi się zdarzy. Z tamtych dobrych poranków pozostało mi parę zdjęć i przepisów do opublikowania. Tosty z sosem beszamelowym (znalezione na Kwestii Smaku) są jednym z takich.
(więcej…)

Kuchnia: Sałatka a’la gyros

W związku z pytaniami znajomych, czy robię coś w sylwestra, może jakąś imprezę, zorganizowałam takową. Razem z R. przekonaliśmy się, że jest z tym trochę roboty (przede wszystkiem ze sprzątnieciem niezbyt intensywnie używanego mieszkania), ale nie przerosło nas to i daliśmy sobie świetnie radę. Jako znana wśród znajomych zapalona kucharka, przygotowałam co nieco do przegryzienia między kolejnymi kolejkami.

To miała być sałatka gyros, ale całkiem zapomnieliśmy, że w mieszkaniu (jak już wcześniej wspominałam niezbyt częśto i intesywnie używanym) nie ma czegoś takiego jak przyprawa do gyrosa, więc wzięliśmy troszkę inne przyprawy.

(więcej…)

Kuchnia: Bezy

 

Ostatniej niedzieli (haha, trzy tygodnie temu…) byłam bardzo produktywna, jeśli chodzi o słodycze. Po przyjechaniu do mieszkania, obiad przygotowałam z mrożonki, za to deser przygotowałam w pełni samodzielnie (z pomocą mojego chłopaka, R. 😉 ). Z przygotowania deseru pozostały mi 4 białka, wiedząc więc, że mogę z nich zrobić bezy, znalazłam przepis i przygotowałam chrupkie słodkości. Przepis znalazłam na moje wypieki i odrobinę zmodyfikowałam (nie miałam miętowego ekstraktu, więc go nie dodałam, zapomniałam o soli, a masa wyszła chyba troszeczkę za rzadka, ale bezy się udały 😉 ). A tak właściwie, to nie powinnam podpisywać się pod tym postem, bo bezy ubijał R., a ja tylko odmierzałam składniki, od czasu do czasu zaglądałam, czy wszystko idzie zgodnie z planem 😉

(więcej…)