Te śledzie goszczą na naszym stole już kolejny rok. Jak tylko je posmakowałam, to pokochałam (chociaż nie równa się to miłości do śledzi po kaszubsku zaszczepionej przez ciocię w wieku ok. 5 lat). Oliwki, kapary, pieprz, to moja bajka. Muszą być na wigilijnym stole, bo to czas kiedy jem najwięcej śledzi, a te, choćbym miała je sama jeść, najbardziej zaczynają kojarzyć mi się ze świętami.
Placki ziemniaczane to smak dzieciństwa mojego i mojego rodzeństwa. Rodzice jedli z cukrem, a my kombinowaliśmy – kilka placków ustawialiśmy w wieżę, a pomiędzy ser i mikrofali. Na to ketchup i uczta gotowa <3 Tak jadłam długo, dopóki nie odkryłam placków ze śmietaną, lekko posolone. Teraz uwielbiam obie wersje, a nawet wszystkie trzy. Miłość do placków wyssałam z mlekiem matki, za to Rafał za nimi nie przepada, więc marna przede mną (albo przed nim) przyszłość. Szczególną ochotę na placki mam jesienią, kiedy sezon na letnie warzywa się kończy, a nie czas jeszcze na świąteczne mięska.
Ta zupa gości w naszym domu juz od kilku lat. Kiedy pierwszy raz ją posmakowałam nie byłam przekonana do dyni, mleka kokosowego, w ogóle do nowych rzeczy. Byłam jeszcze w gimnazjum, więc mogło brakować mi nieco rozumu i odwagi 😉 Nie pamiętam czy pierwszy raz był na imprezie rodzinnej czy wcześniej, ale chciałam jeść tylko zupę, tak bardzo mi smakowała. Próbowałam robic kombinacje na jej temat, jednak oryginał jest najlepszy i niepowtarzalny. Tym razem zrobiłam z marchewką z bulionu i zapomniałam dodać cebulę, a jednak wyszła tak pyszna jak zawsze <3 Zazwyczaj używamy uprażonych na patelni ziaren słonecznika, ale mieszanki od Ziarenkowo idealnie się do tego nadają <3
Być może za późno już na taką akcję, a może właśnie akurat 😉
Polska Wigilia jest tradycyjnie bezmięsna. Nasze stoły w ten dzień opanowują pierogi, kapusta, grzyby i ryby. Zaraz obok pieczonego karpia stawiamy na stole śledzie. I to one niech będą tematem przewodnim tej akcji. Na pewno każdy z nas ukrywa sprawdzone receptury. Podzielmy się nimi!
A przegryzionego śledzika z Wigilii można zjeść na Sylwestra 😉
Zasady akcji:
1. Każdy może dodać do akcji dowolną ilość przepisów.
2. Przepisy muszą być na śledzia w dowolnej postaci.
3. Każdy przepis musi zawierać przynajmniej jedno zdjęcie.
4. Blog biorący udział w akcji musi dodać banerek akcji – albo w poście albo w panelu bocznym.
5. Akcja trwa w dniach 11-31.12.2014 i tylko przepisy dodane w tych dniach można zgłaszać do akcji.
Jakiś czasu temu otrzymałam w ramach współpracy 4 paczki prażonych ziarenek od Ziarenkowo. Bardzo się ucieszyłam z przesyłki, bo mieszanki ziarenek wydały mi się naprawdę interesujące. Na mieszankę z cynamonem od razu miałam pomysł – będzie idealna w muffinkach z jabłkami (muszę tylko znaleźć czas, żeby je upiec 😉 ), za to mieszanka Euforia wzbudziła moją… euforię. Bardzo mnie rozbawiła szata graficzna – z liściem wyglądającym jak marihuana w tle – a co za tym idzie – zaskakujący składnik – ziarenka konopi siewnej. Na szczęście ilość substancji psychoaktywnych w całej konopi jest znikoma i nie zagraża jasności naszych umysłów 😉 Sama ziarenka są nieco twardsze od towarzyszących im ziarenek słonecznika i dyni. Cała kompozycja bardzo pasuje mi do wrapów i do posypania zupy dyniowej (o której później).
Mieszanka bardzo mi się spodobała i na pewno będę szukać jej kolejnych zastosowań w przepisach 🙂
Ostatnio kupiłam dwie paczki szpinaku w promocji. Dla studenta 2 paczki za 3 zł to skarb 😉 W ramach czyszczenia zamrażarki przed świętami postanowiłam go jakoś wykorzystać. Już od jakiegoś czasu chodziło za mną zrobienie pierogów, więc padło na nie. Nie wiedziałam do końca z czym jeszcze przygotować farsz. Z pomocą przyszedł konkurs u Margarytki – padło na kaszę jaglaną. I chociaż nic nie wygrałam, to cieszę się, że je zrobiłam, bo wyszły naprawdę pyszne, szczególnie podane z sosem czosnkowym lub ze śmietaną. A do tego wyszło ich ok. 80 (ciasto wałkowałam na cienko) i 30 mogłam zamrozić żeby cieszyć się ich smakiem później. I nici z opróżniania zamrażarki 😉
Spytałam Was na facebooku czy wolicie uszka, pierogi, czy placki. Odzew był niewielki, ale na każdą opcję były głosy. Jako, że adwent już trwa i być może niektórzy z Was już zbierają przepisy na Wigilię, postanowiłam opublikować w pierwszej kolejności uszka z grzybami.
W naszym domu tradycją jest barszcz z uszkami w Wigilię, chociaż w domu Rafała zamiast barszczu jest grzybowa. Do tej pory wszystkie Wigilie spędziłam w domu rodzinnym i zawsze do lepienia uszek (a szczególnie do zjadania tych które się popsuły) wszyscy byli chętni. W dzieciństwie prawie się kłóciliśmy o to kto może lepić uszka, a kto w tym czasie musi sprzątać. Zawsze Ewa i Zuza – najstarsze siostry – miały pierwszeństwo w lepieniu. Teraz, kiedy Wigilię robimy na cztery osoby, lepieniem uszek zajmuję się ja z mamą. Maciek próbuje nam pomagać, ale szybko kapituluje i włóczy się po kuchni żeby tylko oddalić dalszą część porządków. Lepienie uszek odbywa się u nas bliżej niż dalej kolacji, ale nie jest to raczej na ostatnią chwilę. Do kolacji i tak siadamy najwcześniej o 19, a zdarzało się nawet o 22, a to wszystko przez ogrom sprzątania, którego nie da się u nas ogarnąć wcześniej nawet jeśli mamy wolny cały tydzień. Mam nadzieję, że w tym roku będzie inaczej, bo sprzątaniem części „mieszkalnej” domu zajmę się już od 20.12 i będę to robić sama, wszystkich innych oddelegowując do przenoszenia niepotrzebnych rzeczy lub do pracy 😉