Organizer

Kiedy koniec roku 2015 był już coraz bliżej, a wraz z nim mój własny ślub, zaczęłam odczuwać nutkę paniki, że nie ogarnę wszystkiego co powinnam zrobić. W związku z tym kalendarz do zawiadywania czasem przestał mi wystarczać. Było tam miejsce tylko na najważniejsze wydarzenia czy notatki, ale nie potrafiłam odnaleźć się w robieniu w nim list, może tylko te zakupowe czasami się sprawdzały (teraz robię je w telefonie – o niebo wygodniej!). Przeszukałam więc internet w poszukiwaniu kalendarzy, które przewinęły się już gdzieś przed moimi oczami. Tak też zaczęłam używać plannera od Niebałaganki, niestety wystarczał jedynie do ogarnięcia większych spraw. Jest to dobre żeby zacząć przygodę z planowaniem, ale potrzebowałam czegoś, gdzie mogłabym codziennie zapisywać co mam do zrobienia i gdzie mogłabym pilnować tego odhaczając. Gdzieś w pamięci podręcznej mojego mózgu znajdował się jeszcze wpis Gruszki z fartuszka, przy którym to przecież od razu postawiłam sobie za cel zrobienie własnego, idealnego planera. Zabrałam się więc do roboty i po przejrzeniu X gotowych planerów (i tych do kupienia i tych do samodzielnego drukowania) zebrałam wszystkie inspiracje i wszystko co chciałam mieć w jedno.

003

Pierwszy planer był dobry na początek – miał wszystko co na tę chwilę potrzebowałam, a nie miałam też wtedy czasu żeby przygotować coś lepszego. Przygotowałam więc do druku plik starczający na 9 tygodni i znalazłam punkt ksero, gdzie była możliwość zabindowania gotowego wydruku na metalowe kółka (na tym bardzo mi zależało). Nieco się na tym punkcie przejechałam, bo mimo że cały notatnik nie miał nawet 100 stron, to za całość zapłaciłam niemal 30 zł, a do jakości wykonania miałam całkiem sporo zastrzeżeń. Po pierwsze jakość druku – w projekcie użyłam czarnej i szarej czcionki, na papierze niestety nie wyglądało to najlepiej. Przyjęłam to też jako swój błąd i zakodowałam żeby to poprawić. Po drugie dopasowanie pliku do druku – coś, za co drukarnia policzyła sobie 7 zł – tak, dużo w tym mojej winy, bo nie przewidziałam marginesu na kółka, ale punkt ksero okazał się prężnie działającą drukarnią, która zajmuje się też poważniejszymi zleceniami, więc takie przygotowanie mnie nie zadowoliło.

Nauczona na własnych błędach pod koniec okresu, który obejmował tamten organizer, zabrałam się za przygotowanie nowego plannera, tym razem udoskonalonego. Kiedy projekt był gotowy poszukiwania drukarni która zrealizuje projekt zakończyły się szybko – na drugim miejscu (dokładnie tym, gdzie Gruszka z fartuszka drukowała swój). Niestety minimalny koszt przekroczył mój budżet. Spytałam więc Was na facebooku czy byłby ktoś chętny na zamówienie takiego organizera po kosztach druku i przesyłki. Ku mojemu zaskoczeniu szybko uzbierałam jeszcze 4 chętne osoby, więc kwestię zamawiania i dostarczenia organizerów do mnie udało mi się załatwić w ciągu tygodnia. Jeśli ktoś z Was po przeczytaniu tej notki będzie zainteresowany gotowym plannerem, to zapraszam na koniec notki 😉

068093

Przejdźmy do samego organizera.

Planner obejmuje okres około pół roku z małym zapasem (dokładnie 28 tygodni). Skonstruowany jest tak, aby można było zacząć go używać w dowolnym momencie, dlatego nie ma w nim sztywno ustalonych dat – te można wpisać samemu. Zależało mi na tym, bo kiedy zaczęłam go projektować nie wiedziałam dokładnie kiedy uda mi się skończyć sam etap projektowania, a później kiedy będę go w końcu miała w swoich rękach. Jest to też idealne rozwiązanie dla tych, którym środek roku nie przeszkadza w rozpoczęciu planowania i niekoniecznie podejmują postanowienia na samym początku roku 😉 Cały planner ma prawie 300 stron, czyli mieści się na blisko 150 stronach.

Na okładce widnieje cytat, który zapamiętałam z filmu „Slow West”, a który inspiruje mnie do lepszego przeżywania każdej chwili. Byłoby cudownie, gdyby udało mi się wydrukować twardą okładkę (obecnie jest zrobiona z najgrubszego dostępnego w drukarni papieru 300g/m^2 i żeby ją chronić przed zniszczeniami jest też dodatkowa okładka ze sztywnej folii) w matowej wersji i tylko złote litery byłyby foliowane. Tło okładki ma wzór jak gdyby papieru czerpanego. Na tylnej okładce jest drugi motywujący cytat „Dzisiaj jest wczorajszym jutro„.

020_2

Jeśli chodzi o konstrukcję środka, wygląda to następująco:
Na samym początku, po stronie tytułowej na której jest miejsce na zapisanie naszego adresu e-mail, co umożliwi kontakt z nami znalazcy w przypadku ewentualnego zagubienia organizera, znajduje się sześć planszy zajmujących dwie strony, które są miejscem na rozplanowanie miesięcy. Z lewej strony mamy miejsce na zapisanie najważniejszych i z góry wiadomych priorytetów na dany miesiąc, a pod nim miejsce na zapisanie ważnych okazji, o których nie możemy zapomnieć. W ten sposób wystarczy nam jedno zerknięcie na listę żeby ogarnąć jakie jeszcze okazje są przed nami. Ja wpisuję (a przynajmniej wpisałam na pierwszy miesiąc, bo to pierwszy miesiąc korzystania z takiej planszy 😉 ) je także w kratce przeznaczonej na dany dzień. Fajnym pomysłem jest też wykorzystanie miejsca w kratkach na swoisty pamiętnik i podsumowanie każdego dnia. W każdym miesiącu jest miejsce na sześć tygodni, bo taka sytuacja też może się zdarzyć 😉

024 031 034

Po miesięcznym rozplanowaniu przychodzi czas na zaplanowanie tygodnia. Do takiego planowanie przygotowanych jest dwadzieścia osiem 10-stronicowych miejsc dla każdego tygodnia. Pierwsze dwie strony są zarezerwowane na przegląd tygodnia, gdzie każdy dzień ma swoją rubrykę do uzupełniania harmonogramu dnia w odstępach półgodzinnych i od 6:00 aż do 23:00. Mi służy on głównie do zapisania umówionych spotkań, czy wpisania zajęć na uczelni. Do tego nad godzinowym rozplanowaniem każdego dnia są trzy linijki na wpisanie okazji, czy najważniejszych spraw. Można tam wpisać też deadline’y. Po lewej mamy rubrykę z linijkami na notatki, a na każdej stronie pod harmonogramami mamy pustą przestrzeń do dowolnego wykorzystania. Ja postanowiłam wpisywać tam cytaty, o których chcę pamiętać w danym tygodniu.
Po tych planszach mamy jedną stronę na spisanie zadań na cały tydzień. Ta strona doskonale sprawdziła się w pierwszej wersji plannera, umieściłam ją więc też w tym projekcie, po małym liftingu. Na tej stronie najważniejsze są dwie rubryki – „zadania z zeszłego tygodnia” oraz „nowe zadania”. Tutaj pod koniec tygodnia zapisuję zadania które powinnam zrobić, a o których może mi się zdarzyć zapomnieć. Zapisuję tam na przykład pojedyncze zadania które muszę zrobić przy pisaniu pracy magisterskiej albo ważne telefony, które powinnam wykonać. Zanim uzupełnię rubrykę „nowe zadania”, uzupełniam część „zadania z zeszłego tygodnia”. Znajdują się tam wszystkie sprawy, których z pewnych powodów nie udało mi się wykonać w przeciągu poprzedniego tygodnia. Zbieram to głównie z tej rubryki z tamtego tygodnia, ale też z zadań rozpisanych na każdy dzień. Przy rozpisywaniu dni, te zadania mają pierwszeństwo.
Pod opisanymi rubrykami jest miejsce na zapisanie listy zakupów (głównie z myślą o dużych zakupach robionych raz w tygodniu), rubryka „pamiętać” i miejsce na nasze notatki.

058

Po miejscu na rozplanowanie tygodnia mamy siedem stron na zaplanowanie każdego dnia tygodnia z osobna. Znajdziemy tam harmonogram, tym razem z miejscem na zapiski co godzinę od 5:00 do 23:00, miejsce na pięć zadań priorytetowych które koniecznie musimy zrobić tego dnia i miejsce na zadania pozostałe, które zrobić powinniśmy, ale jeśli nie starczy czasu nie będzie tragedii jeśli je zarzucimy. Są to trzy główne i najważniejsze dla mnie rubryki. To one pomagają mi wykonywać rzeczy najważniejsze i z przyjemnością odhaczam kolejne zadania. W nich uwzględniam też zadania przeznaczone na cały tydzień i te często wpisuję na początku lub na końcu tygodnia. W ten sposób nie muszę martwić się, że zapomnę o wykonaniu któregoś.
Oprócz tych rubryk są też „co jemy?” służąca do rozplanowania posiłków na cały tydzień, co pomaga też w przygotowaniu listy zakupów, „wydatki” gdzie można zapisać planowane, większe lub mniejsze wydatki i w ten sposób łapać kontrolę nad tym co i kiedy kupujemy, znane już „pamiętać” i miejsce na notatki. Ostatnie miejsce wykorzystuję głównie do zapisania rzeczy, które muszę zanotować na szybko i niespodziewanie – numery telefonów, adresy i krótkie notatki które powinnam tego dnia mieć przy sobie.
Taką stronę na poniedziałek z aktualnego projektu możecie zobaczyć powyżej, więc poniżej prezentuję jak podobne rubryki sprawdzały mi się w poprzednim plannerze.

079

067

Dodatkowo na samym końcu organizera umieściłam trzy strony zatytułowane „lista”, gdzie można zapisać własne listy, na przykład książek, które chcemy przeczytać albo tych przeczytanych, listę oglądanych seriali, czy listę filmów do obejrzenia. Ja jeszcze nie wiem do czego je wykorzystam 🙂

115

Jeśli ktoś chciałby taki gotowy organizer zakupić, to proszę o prywatną wiadomość na facebookowym fanpage’u. Tam mam całą korespondencję związaną z organizerem i w ten sposób będzie mi łatwiej zebrać wszystkie pytania i zamówienia w jednym miejscu.

Jeśli masz już swój organizer daj mi proszę znać jak Ci się z niego korzysta 🙂 A jeśli wrzucasz zdjęcie na instagram, oznacz je hastagiem #organizerPC 🙂

Gotowe organizery mojego autorstwa można kupić w sklepie internetowym Właśnie dzisiaj pod adresem www.wlasniedzisiaj.pl