#CoDobrego za luty 2017

Luty był dla mnie dobrym miesiącem. Dawałam radę gotować, usmażyłam nawet pączki. Przez ostatni tydzień miałam nawet R pod ręką, w domu, chociaż nie w pełni sprawnego. Udało mi się wyrwać na chwilę z domu, chociaż z Tomkiem, to odzyskałam energię do działania.

Chciałabym przedstawić Wam cykl, który pojawia się na różnych blogach pod różnymi nazwami. U mnie niech to będzie #CoDobrego

Zacznijmy!

Organizer Greenery od Właśnie dzisiaj

Około roku temu pokazywałam Wam na blogu organizer, jaki zaprojektowałam na swoje potrzeby. Wciąż mam jeszcze ten organizer i czasem go używam, ale od tamtego czasu zajęłam się projektowaniem i sprzedawaniem kolejnych projektów. Najnowszy projekt, to właśnie organizer Greenery. Jego właśnie używam teraz najczęściej i towarzyszy mi codziennie. Uwielbiam kolor okładki, jest taki wiosenny i tego, takich wiosennych bodźców, teraz mi potrzeba. 
Do kupienia jest tutaj >> sklep Właśnie dzisiaj

Grupa "Projekt 365 dni #wspódnicy"

Co prawda w grupie jestem od dawna, ale muszę się nią podzielić!
Założycielką facebookowej grupy "Projekt 365 dni #wspódnicy" jest Klaudia z bloga Haukotella. Założeniem grupy jest promowanie noszenia spódnic i sukienek przez kobiety na co dzień, ja to dawniej bywało. Dzięki spódnicom i sukienkom kobieta wygląda bardziej kobieco i może też się tak poczuć. Jeśli rzadko nosisz spódnice, to znaczy tylko tyle, że nie znalazłaś odpowiedniej dla siebie, bo każdej kobiecie jest dobrze w spódnicy! Obecnie można tak mocno przebierać w krojach, długościach i wzorach, że jedyne co trzeba zrobić, to dowiedzieć się w której wyglądamy i czujemy się najlepiej. 
Za zimno w spódnicy? Są też wełniane, a pod spód można założyć naprawdę ciepłe rajstopy i od razu robi się cieplej niż w spodniach.
Na grupie oprócz spódnic, rozmawiamy też o innych kobiecych sprawach, dzielimy się miejscami i inspiracjami, a nasze zdjęcia oznaczamy hashtagami (mam nawet swój #kozadlaprzyciągnięciauwagi 😀 na razie w zawieszeniu 🙁 )
Gorąco polecam!

Bydgoskie spotkanie kobiet #wspódnicy

Skoro już jesteśmy w temacie kobiet w spódnicach, to nie mogę nie powiedzieć o spotkaniu.
Na grupie zebrało nas się tak wiele i z tak wielu zakątków kraju, że temat spotkań w różnych miastach wypłynął naturalnie. Razem z Anią z bloga Okiem Sary wzięłyśmy się za organizację bydgoskiego spotkania i udało nam się nawet pozyskać sponsorów! Co prawda na spotkaniu pojawiła się połowa zadeklarowanej liczby kobiet, ale w gronie 5 kobiet (i jednego Tomka) czułyśmy się znakomicie! Dzięki temu, że na co dzień właściwie widzimy swoje zdjęcia, nie było między nami żadnych niezręczności, a atmosfera była wspaniale domowa. Poniżej możecie obejrzeć film ze spotkania, który nakręcił dla nas mąż Ani - DK Media.

logo2016-animlogo_blog-03-031

 

 

482099_308725509223287_1175756014_n

wlasnie-dzisiaj_adres-strony_ogromne2

 

logo

 

10522373_787892504596483_6006772338000205462_o

 

16819410_1203101773137446_7510876791122465332_o

Bullet Journal

Na bullet journal natknęłam się już bardzo dawno. Wieki temu zapisałam się do odpowiedniej grupy na facebooku i podziwiałam piękne notesy innych grupowiczek. Sama nie zabierałam się za temat ze względu na koszty - większość notesów w kropki ma zbyt wysoką cenę - czas i niewystarczającą kreatywność w dekorowaniu stron. Pierwszą przeszkodę udało mi się w końcu przeskoczyć, bo dłuuugo po tym jak Ania podpowiedziała mi, że w jednej z księgarń można kupić taki notes za 10 zł, udało mi się w końcu trafić do księgarni w której go znalazłam 😉 Ogrom możliwości mnie osaczył, postawiłam więc na to, co wydawało mi się najbardziej potrzebne w danej chwili - habit tracker, śledzenie dnia Tomka i domowy budżet. Przy pierwszym miałam ogromną satysfakcję zamalowując kolejne pola, jednak po czasie okazało się, że podeszłam do tematu "na hura" i po prostu za dużo tego wszystkiego mam. Pierwsza próba będzie błędem, na którym zamierzam się uczyć, bo w końcu o to w bullet journalu chodzi, aby dotrzeć w końcu do wersji, która będzie idealna dla nas. 
Bullet journal nie zastąpi mi organizera, bo po prostu nie bawi mnie rysowanie wszystkich tych tabelek co tydzień, wolę gotowe rozwiązania, ale sprawdzi się idealnie do śledzenia oraz do planowania nowych produktów - idealnie mogę dotrzeć w nim do końcowego projektu, sprawdzając które szczegóły najbardziej się przydadzą.

Akwarelki

I tu znowu - sprawa do której ostateczną inspiracją była mi Ania. 
Obrazki akwarelkowe od dawna bardzo mi się podobają, jednak ostateczną decyzję o zakupie tych farb podjęłam kiedy zobaczyłam na instagramie Ani piękny akwarelkowy napis. Ogromnie mi się spodobał i musiałam spróbować własnych sił. Uzbroiłam się w dwie paletki najtańszych akwarelek, paletkę oraz pędzle. Zdecydowałam się na najtańsze z tego względu, że jeśli szybko znudzi mi się ten temat, to nie będzie mi bardzo żal pieniędzy na niego wydanych 😉 Przy farbkach na razie nie odczuwam dyskomfortu, jednak przy pędzlach już tak. Z czasem będę musiała wyposażyć się w lepsze jakościowo i bardziej zróżnicowane pędzle 🙂

W ten sposób dotarłam do końca pierwszego wpisu z serii #CoDobrego za luty. Postaram się dodawać takie wpisy co miesiąc, dla mnie to też była frajda, że mogłam zebrać takie fajne sprawy w jednym miejscu i będę mogła do nich wrócić 🙂

A co u Was było dobrego w lutym?

Kuchnia: Pieczone jajka

Zdjęcia do tego wpisu przygotowałam jeszcze ze dwa-trzy lata temu! W mieszkaniu studenckim, w którym mieszkałam z Gosią i Kamilem (pozdrawiam i spotkajmy się wreszcie!) były rewelacyjne warunki do robienia zdjęć, więc wykorzystywałam je na potęgę – na przykład przy zdjęciach do wrapów z soczewicą czy dyniowego puddingu ryżowego dla dzieci. Chyba sporo przepisów ze zdjęciami zrobionymi tam jest jeszcze nieopublikowanych 😉 Postanowiłam, że jeżeli zdjęcia są już przygotowane, to przy publikacji nie będę ich zmieniać. Wiem, że te zdjęcia są dobre, a teraz każda chwila z dzieckiem jest ważniejsza niż powtórne przygotowywanie zdjęć, myślę, że zrozumiecie 😉

007dctmk

(więcej…)

Kuchnia: Spaghetti z mielonym i porem w mascarpone

Przy przenoszeniu przepisów z Gotowania niezbyt pracowitej, przeniosły się także szkice. To jeden z nich, cały gotowy przepis. Sos wyszedł pyszny, więc publikuję wpis bez żadnych modyfikacji 😉

Mascarpone to jeden z moich ulubionych serów. Kremowa konsystencja pasuje i do dań wytrawnych, i do deserów. To nie pierwszy przepis na danie z mascarpone tutaj, ale zauważyłam, że jest ich znacząco za mało 😉 Akcja może to trochę rozkręcić, pomijając fakt, że mam jeszcze dwa opakowania mascarpone w lodówce 😉

(więcej…)

Kuchnia: Tort śmietankowy z malinami

W tym roku moje urodziny przeszły nieco bokiem – tutaj zlecenie, tutaj przeprowadzka, tutaj jeszcze coś innego. W same urodziny świętowaliśmy najpierw obiadem na mieście, a potem oglądaliśmy ze znajomymi mecz Polska-Portugalia. Miałam nadzieję, że od piłkarzy dostanę prezent no i w sumie dostałam. Gol Lewandowskiego i piękna gra chłopaków zasługują na docenienie 🙂

W zeszły weekend mieliśmy okazję spotkać się z rodziną na działce, przygotowałam więc urodzinowy tort. Moją fantazją było przystrojenie go kwiatami, więc mama zerwała z przydomowego ogrodu jadalne nagietki, a na samej działce zerwałam jeszcze dodatkowe listki mięty. Szkoda, że przy robieniu tortu nie wpadłam na pomysł żeby miętę włożyć też przy warstwie malin – wtedy tort nabrał by dodatkowego charakteru i byłby jeszcze pyszniejszy. Ale i tak wszystkim smakował i idealnie nadaje się na lato, kiedy mamy sezon na maliny. Wyszedł naprawdę cudowny, lekki i pysznie owocowy <3

064 (więcej…)

Kuchnia: Sałatka włosowata

Zdjęcia tej sałatki przygotowałam już prawie 1,5 roku temu. Przygotowałam ją na domówkę Sylwestrową jaką organizowałam w wynajmowanym wtedy mieszkaniu. Oczywiście jedzenia było odrobinę za dużo, ale to dobrze, bo następnego dnia nie musieliśmy martwić się o śniadanie 😉

Pamiętam, że przepis na tę sałatkę przyniosła moja starsza siostra. Często przygotowywała ją na imprezy rodzinne, ale też na domówki z koleżankami. Nazwa wzięła się od tego, że składniki w większości są pokrojone w paski i przy nakładaniu ciągną się trochę jak włosy 😉

033 (więcej…)

Kuchnia: Sałatka jarzynowa

Sałatka jarzynowa gości na stołach we wszystkich domach w Polsce. Na każdym stole prezentuje się podobnie, ale smakować mogą całkiem odmiennie. Ja na przykład uwielbiam sałatkę mojej mamy (w końcu na niej się wychowałam 😉 ), ale sałatka babci jest bardzo podobna, ma tylko dodatek selera ze słoika – tego pokrojonego w słupki. Pamiętam jak byłam młodsza i dopiero starsze rodzeństwo wybywało na studia do Gdańska. Kiedy jesienią przyjeżdżali na weekend, to obowiązkowo w domu była robiona sałatka. Gotową sałatkę zapakowaną w słoiki siostry zabierały ze sobą i dzięki temu mogły oszczędzić trochę pieniędzy 😉 Tak naprawdę wszyscy w domu uwielbiamy sałatkę i przywodzi nam na myśl dobre wspomnienia 😉 Przepis oczywiście pochodzi od mojej mamy i jest też na blogu rodzinnym.


009 (więcej…)