Że mój mąż nie przepada za zupami-kremami, to już wiecie. Ale wiecie też, że zje jak dostanie. Wszystko zje jak dostanie
Ostatnio moja mama wyjechała do Anglii załatwiać sprawy firmowe i w domu zostawiła nieco warzyw. Tata oczywiście sam z własnej woli czegokolwiek zielonego co nie jest szczypiorkiem nie ruszy
Przy okazji wizyty w domu musiałam więc zabrać warzywa zanim by się zepsuły. I tak do naszej lodówki trafił brokuł i por. Po szybkim przejrzeniu lodówki uznałam , że cheddar też trzeba by do czegoś użyć. Do tego jeszcze pożyczyłam od mamy blender kielichowy, więc musiałam zrobić krem, którego przecież tak dawno już nie jadłam. Wyszedł zielony, nieco wiosenny, a nieco zimowy krem. Miałam podać go z home-made grzankami, szczypiorkiem i kleksem z jogurtu, ale ten ostatni był bardzo wstydliwy i od razu chował się na dnie miski
Na koniec posypałam na wierzchu jeszcze świeżo startym cheddarem i wyszło pysznie.

Składniki:
Brokuła podzielić na różyczki. Pora pokroić w paski. Na dno garnka wlać odrobinę oliwy i wrzucić masło. Kiedy masło się roztopi wsypać pokrojonego pora. Dusić na małym ogniu i wrzucić umytego brokuła. Zalać całość wodą (ok. 1,5 litra) i gotować do miękkości brokuła. Po tym czasie wyjąć wszystkie warzywa (kilka różyczek brokuła można odłożyć do dekoracji) i zmiksować je na gładko dodając odrobinę pozostałego płynu. Wymieszać warzywa z powstałym wywarem, doprawić solą i pieprzem, można jeszcze chwilę podgrzać i zdjąć z ognia. Od razu po zdjęciu dodać starty na drobnych oczkach cheddar i wymieszać dokładnie.
Chleb pokroić na równe kostki. Przełożyć do zamykanego pojemnika, polać dosyć hojnie oliwą, doprawić papryką, czosnkiem, ziołami i solą. Zamknąć pojemnik i wymieszać dokładnie kostki chlebowe. Wyłożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wstawić do nagrzanego na 200 stopni piekarnika. Piec przez około 10-15 minut, sprawdzając jak się grzanki mają. W międzyczasie można je przemieszać, żeby mogły podpiec się z obu stron.
Zupę podawać na gorąco, posypaną grzankami i posiekanym szczypiorkiem, ew. z łyżką jogurtu lub posypane startym cheddarem. Smacznego! 

W zeszłym roku akademickim wynajmowałam pół pokoju w mieszkaniu studenckim. Razem z dwójką współlokatorów świetnie się dogadywaliśmy i często gotowaliśmy wspólne obiady. Jako, że byliśmy (i wciąż jesteśmy) studentami, to najłatwiej było nam zrobić spaghetti napoli, które gościło na naszych talerzach minimum raz w tygodniu. W pewnym momencie powiedziałam „dość” dla kupnej tortilli które były drugim najczęstszym daniem i postanowiłam przygotowywać te placki domowym sposobem – od podstaw hand made. Do tego mój wtedy narzeczony zdradził nam sposób panierowania w KFC i domowego wrapa, nieco zdrowszego niż tego na mieście, mieliśmy na wyciągnięcie ręki, a co najważniejsze – na wyciągnięcie naszego portfela, bo koszt zrobienia takiego obiadu jest nieporównywalnie niewielki w stosunku do prawdziwego fast fooda. Niestety taki fast już nie jest, ale comfort food jest to z całą pewnością <
Składniki:
Mąkę przesiać do miski. Smalec zalać gorącą wodą. Poczekać aż tłuszcz się rozpuści i dodać płyny do mąki. Teraz należy całość wymieszać drewnianą bądź zwykłą łyżką, najlepiej tak długo jak się da. Kiedy czujecie, że już lepszej konsystencji nie osiągnięcie w ten sposób, zakasamy rękawy i zabieramy się za ugniatanie ciasta ręcznie. Kiedy będzie już jednolitą, gładką kulką, przykrywamy je delikatnie wilgotną ściereczką (żeby nie zeschło się na wierzchu) i odstawiamy na minimun pół godziny, a najlepiej nawet na kilka godzin. W tym czasie uaktywniamy wszechobecny i koszmarny gluten, który w tym przypadku działa na nasze tortille w taki sposób, że ciasto jest rozciągliwe, a same placki wychodzą idealne do zawijania. Po odmierzonym czasie dzielimy ciasto na 6-8 kawałków (w zależności jak dużą mamy patelnię) i każdą część po kolei rozwałkowujemy na cienki placek podsypując delikatnie mąką. Nie może być jednak zbyt cienki, ale nie potrafię określić grubości – może około 2 mm – polecam spróbować z jednym i potem pójdzie na wyczucie. Rozgrzewamy patelnię – suchą, nie dajemy na nią żadnego tłuszczu, bo ten jest już w cieście. Temperaturę musimy kontrolować żeby placki zbyt szybko się nie spiekały i nie były w środku niedopieczone, ale też żeby nie schły na patelni zbyt długo. Placki smażymy z każdej strony aż powstaną na ich powierzchni bąble, mogą być nawet punktowo lekko brązowiejące. Po usmażeniu układamy placki pomiędzy uprzednio przygotowane leciutko wilgotne czyste ścierki. To pozwolimy im nie wyschnąć. Jeśli po obiedzie zostaną nam jakieś tortille, to trzeba przechowywać je w szczelnie zamkniętym woreczku – najlepiej strunowym, przy tym nie mogą być przechowywane zbyt długo i najlepiej w lodówce. Jeśli zdarzy się, że będą lekko za suche, to warto przed zamknięciem ich w woreczki skropić je odrobiną wody.
Smacznego i nie zapomnijcie o podzieleniu się zdjęciem! 
Składniki (na dwa porządne burgery):
Mięso wymieszać z przyprawami i jajkiem. Można dodać trochę sosu do środka. Uformować dwa burgery i zawinąć je w boczek – każdy burger w cztery plastry. Smażyć najpierw na dużym ogniu, potem na mniejszym, dość długo – żeby mięso w środku się dobrze usmażyło. Na koniec można zwiększyć ogień, żeby schrupczyć boczek. Pieczarki pokroić w plasterki, cebulę w piórka. Cebulę zeszklić, osobno pieczarki przysmażyć z solą i pieprzem. Bułki przypiec na suchej patelni lub w piekarniku, lub na grillu. Polać spód bułki ketchupem, ułożyć na to burgera, pieczarki, cebulę, polać sosem barbecue, zamknąć bułką i zajadać. enjoy c:
]]>
Składniki:
Makaron ugotować według wskazówek na opakowaniu. Cebulę pokroić w dosyć grubą kostkę, zeszklić na oliwie. Dodać mięso mielone. Do usmażonego mięsa wlać przecier pomidorowy, wcisnąć czosnek. Dusić koło 10 minut, doprawić ziołami, solą i cukrem (który przełamie kwaskowatość pomidorów). Sos wyłożyć na makaron i posypać utartym serem. enjoy c:
]]>