Niedługo wyjaśnienie dlaczego tak bardzo mnie mało ostatnio (śledzący facebooka dobrze wiedzą
), a tymczasem zapraszam na Aglio olio.
Oh, na ten makaron miałam chrapkę już od bardzo, bardzo dawna. Zawsze jednak bałam się, że coś zepsuję i nie wyjdzie: makaron będzie przysmażony na chrupiąco po wrzuceniu go na patelnię z gorącą oliwą albo spalę czosnek (to akurat jest możliwe, ostrzegam od razu żebyście pilnowali czosnku
). W końcu jednak poszukałam inspiracji z internecie i kiedy przygotowałam ten makaron, robiłam go kilka dni pod rząd. Jest naprawdę przepyszny! Z tym czosnkiem to się nie bójcie, najwyżej zrobicie jeszcze raz, warto zaryzykować!
Składniki:
Zagotować wodę na makaron. Przygotować pozostałe składniki: czosnek posiekać, natkę posiekać, paprykę posiekać. W momencie wrzucania makaronu rozgrzać patelnię z oliwą, na małym ogniu. Powoli przysmażać czosnek (najlepiej w tym momencie odcedzić makaron i odstawić w garnku przykrytym pokrywką) i dodać paprykę. Wyłączyć ogień pod patelnią, dodać makaron i wymieszać całość. Wmieszać posiekaną natkę pietruszki i posolić do smaku. Podawać gorące.
]]>
Krem z kukurydzy robiłam już wiele razy, to jeden z moich ulubionych kremów, do tego R. uwielbia kukurydzę (tak jak ja
). Do tej pory używałam zawsze kukurydzy w puszki. Teraz użyłam świeżej i zachwyciłam się jej konsystencją – takiej kremowej zupy jeszcze wcześniej nie uzyskałam. Polecam więc przygotować ją jak najszybciej, dopóki świeża kukurydza jeszcze jest 
Składniki:
Kukurydzę obrać z liści. Ostrym nożem odciąć do garnka łepki ziaren, nie za głęboko, raczej płytko. Ostrze noża ustawić prostopadle do kolby kukurydzy i ruchem w dół „wyciągnąć” resztę zawartości ziaren. W ten sposób wydobędziemy z kukurydzy to co najlepsze bez zajadania twardej części ziarenek. Tak uzyskane ziarna zalać bulionem, zagotować i na małym ogniu gotować do miękkości kukurydzy. Jeśli papryki nie są upieczone, można je opiec nad palnikiem, włożyć do foliowej torby, a po przestygnięciu oczyścić. Dodać do ugotowanej kukurydzy razem z mlekiem kokosowym. Zdjąć z ognia i całość zmiksować. Doprawić do smaku papryką ostrą i solą. Podawać na ciepło, ale na zimno równie pyszne
enjoy c:
]]>
Na kilku blogach widziałam kremy z pieczonych pomidorów i zastanawiałam się, co to właściwie w tych pieczonych pomidorach jest? Dlaczego mają być lepsze niż zupa krem z normalnie sparzonych, a potem gotowanych pomidorów? Zastanawiałam się i postanowiłam sprawdzić. O pieczonej papryce już wiem, że jest przepyszna, no to dajemy pomidory. Czosnek śmiesznie wypłynął ze swojej skorupki, warzywami pachniało obłędnie. No ok, ale jak dalej. Obieramy, wrzucamy, dolewamy bulionu, gotujemy, bazylia i lecim.
Posmakowałam. I właśnie – odleciałam! Tak pysznej zupy jeszcze nie jadłam! Rewelacja, naprawdę, polecam każdemu bez wyjątku!
Składniki:
Pomidory i paprykę umyć, ułożyć (w całości) na blasze/w naczyniu żaroodpornym/ na papierze do pieczenia. Obok położyć cebulę i czosnek. Wstawić do nagrzanego na 200 st. piekarnika i piec tak długo, aż: papryka będzie mocno spieczona, pomidory zaczną pękać, czosnek i cebula będą miękkie (czosnek można wyciągnąć szybciej – ja zajrzałam do piekarnika dopiero jak już eksplodował
), 30-60 minut. Wszystko wyciągnąć na talerz i odstawić do przestygnięcia. Kiedy już będzie można warzywa dotknąć i przytrzymać w ręku, obrać je ze skórek, paprzyki oczyścić z gniazd nasiennych i pestek, pomidorom wykroić łyka, cebulę obrać z wierzchniej warstwy i pokroić w kostkę, a czosnek wystarczy obrać. Wrzucić wszystko do garnka, wlać bulion. Zagotować, zdjąć z ognia, wrzucić bazylię, zmiksować i doprawić solą do smaku.
Przygotować płatki migdałowe: na rozgrzaną, suchą patelnię wsypać płątki migdałowe, maksymalnie tyle, żeby jedną warstwą pokryły dno patelni. Kontrolować stopień uprażenia mieszając. Zdjąć kiedy będą lekko rumiane.
Podawać z kleksem śmietany i posypane migdałami. enjoy c:


Początkowo miały być naleśniki. Potem wytrawne naleśniki. Po drodze zawinięte i zapieczone pod serem. A w końcu wyszedł torcik, w ostatniej chwili jakoś tak wpadł do głowy 
Przygotowany w tortownicy mniej więcej 18 cm.
Przygotować ciasto na naleśniki: wszystkie składniki wymieszać, najlepiej zmiksować, odstawić przynajmniej na pół godziny
Smażyć na suchej patelni (chyba, że nie macie dobrej, tak jak ja :c wtedy co dwa naleśniki posmarować patelnię olejem przy pomocy pędzelka).
Cebulę pokroić w kostkę, podobnie pieczarki i paprykę. Cebulę zeszklić na oliwie, dodać paprykę, chwilę smażyć na mniejszym ogniu. Dorzucić pieczarki i smażyć kilka minut. Zdjąć warzywa na talerz, na oliwie usmażyć mięso mielone. Po odparowaniu wody z mięsa dodać warzywa i przecier.Pogotować trochę bez pokrywki, żeby sos zgęstniał. Przyprawić. Naleśniki układać naprzemiennie z farszem w tortownicy wysmarowanej tłuszczem – ja miałam masłem, ale oliwą czy olejem będzie równie dobrze 
Piekarnik nagrzać do 200 st. Wierzch torciku posmarować ketchupem i posypać startym serem. Zapiec na najwyższej półce do zrumienienia.
Taka porcja starcza na dwie, ew. trzy osoby
enjoy c:
Ja wiem, ja wiem, ja wiem, że jestem leniwa, że daję posty tak rzadko. Trochę przyczynia się do tego brak czasu na gotowanie – zajęcia, matematyka, powroty do Torunia. W akademiku gotuję już tylko kiedy R. mnie odwiedza, a w domu kiedy jestem na trochę dłużej niż tylko dwa dni – na przykład dzisiaj. Jutro przyjeżdżają do domu goście, więc tort wstawiony do piekarnika. Na pewno wrzucę przepis na niego, ale nie o tm dzisiaj miało być 
W zeszłym tygodniu R. odwiedził mnie w domu, kiedy rodzice wyjechali, a brat Maciek był na turnieju piłkarskim, więc mogłam coś ugotować tylko dla nas dwoje. danie główne – szaszłyki z kurczaka podane z domowymi frytkami bardzo smakowały i mnie, i mojemu lubemu.
Składniki:
szaszłyki (mi wyszło 8 sztuk):
frytki:
Kurczaka pokroić w kostkę, przyprawić przyprawą do grilla, odstawić w chłodne miejsce, gdzie koty nie będą miały dostępu. Paprykę, cukinię pokroić w kostkę, posypać przyprawą do grillowanych warzyw. Cebulę pokroić w większe kawałki. Nadziewać naprzemiennie na patyczki do szaszłyków.
Ziemniaki obrać, pokroić w plastry przynajmniej 1 cm, i w paski, też 1 cm. Lekko podgotować, nie za mocno. Wyłożyć na blachę, na papier do pieczenia, polać oliwą, posypać ziołami i przyprawą do ziemniaków. Piec w 200 st, do zrumienienia (ja pod koniec podniosłam blachę jak najwyżej i włączyłam grilla).
Szaszłyki smażyć na patelni grillowej po 7-10 minut z każdej z dwóch stron.
voila c: