), ale sałatka babci jest bardzo podobna, ma tylko dodatek selera ze słoika – tego pokrojonego w słupki. Pamiętam jak byłam młodsza i dopiero starsze rodzeństwo wybywało na studia do Gdańska. Kiedy jesienią przyjeżdżali na weekend, to obowiązkowo w domu była robiona sałatka. Gotową sałatkę zapakowaną w słoiki siostry zabierały ze sobą i dzięki temu mogły oszczędzić trochę pieniędzy
Tak naprawdę wszyscy w domu uwielbiamy sałatkę i przywodzi nam na myśl dobre wspomnienia
Przepis oczywiście pochodzi od mojej mamy i jest też na blogu rodzinnym.
Składniki:
Ziemniaki, seler, pietruszkę i marchew ugotować w mundurkach, bez obierania (wygodnie jest w szybkowarze). Ostudzić warzywa i obrać. Wszystko, razem z ogórkami i cebulą, pokroić w nie za dużą kostkę (ziemniaki kroić najlepiej na przemian z innymi warzywami – wtedy nie kleją się tak do noża). Groszek odcedzić i wsypać do warzyw. Dodać majonez, posolić i popieprzyć. Całość dokładnie wymieszać. Najwygodniej przechowywać sałatkę w słoikach. Najlepiej smakuje po przegryzieniu, na drugi dzień. Żeby ładniej podać wystarczy przełożyć sałatkę do miski, posmarować wierzch majonezem i udekorować jajkami (na zdjęciu przepiórcze) i jakąś zieleniną, polecam szczypiorek. Smacznego 
Składniki:
Polędwiczkę oczyścić i pokroić w paski. Czosnek posiekać drobniutko i dodać do polędwiczki. Dodać także dwie łyżki sosu sojowego i półtorej łyżki oleju sezamowego. Odstawić na godzinę do zamarynowania. Pod koniec czasu marynowania pokroić marchewkę w słupki. Pomidorki przekroić na połówki. Rozgrzać w woku trochę oleju. Wrzucić marchewki i smażyć do zrumienienia ich. Odłożyć je na bok. Makaron przygotować wg. przepisu na opakowaniu. Rozgrzać w woku trochę oleju. Krótko smażyć polędwiczki – 2-3 minuty. Dorzucić sezam, makaron i marchewki. Doprawić sosem sojowym. Chwilę smażyć, cały czas mieszając, dodać pomidorki, po chwili zdjąć z ognia. Podawać od razu.