Przed seansem dostaliśmy dawkę informacji na temat Wesa Andresona, który według pana zapoznającego nas z jego twórczością, tworzył ten film. Niestety pan się nieco pomylił, bo Wes Anderson miał z tym filmem tyle wspólnego, że podczas seansu widać iż reżyser i scenarzysta John Maclean czerpał inspiracje z jego twórczości. Być może to moja pomyłka i źle pana zrozumiałam, ale w takim razie po co wspominał o Andersonie?
Wracając do filmu. Fabuła jest prosta. W 1870 roku młody szkot Jay Cavendish przemierza dziewiczą Amerykę w poszukiwaniu ukochanej Rose Ross, która razem z ojcem zbiegła na dziki zachód. Szybko dowiadujemy się, że są ścigani za morderstwo, a po połączeniu faktów wiemy już kogo mieli zabić. Jay szybko znajduje się w opałach, z których ratuje go obcy rzezimieszek pojawiający się znikąd. Za opłatą stu dolarów oferuje mu ochronę przed innymi, podobnymi do niego białymi, ale przypadkiem udaje im się także (niemal) umknąć przed strzałami czerwonych. W swojej podróży Jay spotyka także Wernera, którego słowa szczególnie mnie poruszyły i które chcę zachować jak najdłużej (na zdjęciu znajduje się Silas grany przez Fassbendera – niestety nie znalazłam dobrego zdjęcia Wernera, a to po obejrzeniu wydaje się odpowiednie), chociaż bardziej trafnym tłumaczeniem według mnie byłoby „Niedługo teraz będzie zamierzchłą przeszłością”.
Film ogląda się bardzo dobrze. Spokojny przez większość czasu ton przyjęłam z ulgą po wypiciu prawie dwóch kaw. Pomimo opanowania wzmocnionego przez idealnie dobraną muzykę nie mieliśmy wrażenia monotoniczności, ale z przyjemnością czekaliśmy na rozwój wypadków. Niewielu bohaterów zdaje się być ogromną zaletą realizacji, bo dzięki temu mogliśmy bez problemu skupić się na właściwym wątku. Oprócz wspomnianego cytatu, ujęła mnie jeszcze jedna scena: Jay po wypiciu alkoholu oddalił się za potrzebą od obozowiska jego i Silasa. Wracając trafił niestety do innego – zasiadł do ognia wraz z klanem rzezimieszków. Ich przywódca, jak mniemam, zaczął opowieść o kompanie który zabijał tylko po to, aby móc zobaczyć własny list gończy. Kiedy takowy, z nagrodą 500$, ujrzał, uradowany odrzekł „Jutro będzie 1000!”.
Oczywisty, ironiczny humor, ma nas uchronić przed smutnymi prawdami ukrytymi w filmie. Całość jest bardzo spójna i ogląda się ją z największą przyjemnością. Jeśli przyznawałabym oceny, ta produkcja dostałaby u mnie mocne 9/10 Polecam z czystym sercem, ale do kin niestety już zaprosić nie mogę. Jeśli zdarzy się Wam oglądać film w zaciszu domowym, to przygotujcie dobre nagłośnienie, napoje na zapas i zapewnijcie sobie spokojny, zaciemniony pokój z kocem pod który się wślizgniecie.
PS: Na koniec podrzucam Wam ścieżkę dźwiękową. Polecam na spokojne wieczory
Serial, który podbił moje serce w okolicach czwartego sezonu, więc już jakieś 6 lat temu. W wakacje spędziłam kilka dni na nadrobieniu pierwszych 4 sezonów i wsiąkłam. Najbardziej lubię wracać do pierwszych 5 sezonów, gdzie piątka stażystów była razem. Do kolejnych nie wracam z takim sentymentem, ale na bieżąco oglądam z niemniejszymi emocjami. Wiele razy ocierałam łezkę spod oka, a jeszcze więcej lałam rzewne łzy smutku wywołane losami głównych bohaterów, ale też pacjentów.
Mój ulubiony odcinek: Hm i tu jest naprawdę ciężko. Mogę podać kilka, ale jednego nie uda mi się wybrać. Zacznijmy od tego, kiedy Izzie spędza cały dzień na beztroskim pieczeniu muffinek, więcej zdradzać nie będę, sami musicie się przekonać dlaczego Kolejne to ślub Izzie, studniówka siostrzenicy szefa, wypadek promu (obu odcinki), wypadek 007, strzelanina w szpitalu. Mogłabym wymienić jeszcze kilka, ale to były te odcinki, które najbardziej zapadły mi w pamięć.
Moje ulubione postacie: Izzie, Denny, O’Malley, Alex, Bailey, Owen. No dobra, Cristina. Ok, ostatecznie Meredith też. O, zapomniałabym o McDreamy’m! I McSexy’m! Łatwiej byłoby wymienić postacie, których nie cierpię, a są takie
O serialu słyszałam już dawno, ale właściwie nigdy nie brałam go pod uwagę w kategorii „co by tu kolejnego obejrzeć”. Okazja nadarzyła się teraz, kiedy bieżącym serialom pokończyły się sezony i nie było nic do oglądania na bieżąco (pamiętam że kiedyś próbowałam, ale zaprzestałam po jednym odcinku, nie zainteresowana specjalnie). Teraz przebrnęłam ponownie przez pierwszy odcinek, a kolejne oglądałam z coraz większym zaciekawieniem. Co prawda kolejne sezony oglądałam na zasadzie „Mam coś do zrobienia, to niech w tle coś leci”, ale i tak obejrzałam je dosyć uważnie, co chwila przełączając na kartę z serialem.
Jedna z paczki pięciu przyjaciółek pewnego dnia znika, a rok później jej ciało zostaje znalezione. Reszta dziewczyn zaczyna dostawać niepokojące wiadomości od tajemniczego „A”. Jak się okazuje, każdy ich krok jest obserwowany i nie mogą nic z tym zrobić, bo same mają kilka tajemnic, o których „A” doskonale wie i w każdej chwili może je wyjawić. Tajemnice się nawarstwiają, a życie dziewczyn co chwila jest zagrożone.
Polecam dla kazdej nastolatki i dla starszych, którzy mają ochotę na intrygi w wersji fabularnej.
Serial po który sięgnęłam po kilku poleceniach. Zaczęłam oglądać tak trochę, trochę, a wciągnęłam się całkiem nieźle. Losy prawników korporacyjnych potrafią być interesujące Historia zaczyna się, kiedy uciekający przed pułapką policyjną na niego (okazjonalnie wyręczał akurat kolegę w dostarczeniu narkotyków) Mike przypadkowo trafia na rozmowę kwalifikacyjną do kancelarii prawniczej. Wykazuje się znajomością prawa lepszą niż wszyscy inni kandydaci (absolwenci Harvardu), chociaż nie skończył żadnych studiów. Ostatecznie zostaje zatrudniony, a brak w jego CV jest skrzętnie ukrywany. Polecam dla miłośników prawa i tych, którzy uwielbiają fabułę
Tutaj też chyba za dużo nie muszę opowiadać? Serial o którym jest w ostatnich latach chyba najgłośniej, jedni oglądają z zapartym tchem, inni nie oglądają i nie planują mimo namów towarzystwa. Oparty na serii książek serial przenosi nas do Westeros, gdzie intryga odgrywa pierwszą rolę, a trup ściele się gęsto. Znalazłeś swoją ulubioną postać? To świetnie! Naciesz się jej obecnością na ekranie, bo prawdopodobnie zginie w następnym odcinku, najpóźniej do końca sezonu. Nie wiem za co inni uwielbiają serial, ale dla mnie jest bombą w kwestii realności (o tyle, o ile serial fantasy może być realny). George R. R. Martin nie bawi się w uładnianie rzeczywistości, dobrych bohaterów nie spotykają dobre rzeczy, a źli zasiadają na tronie (aż do tragicznej śmierci, która nikogo nie ominie). Wypisz, wymaluj – średniowiecze.
Mój ulubiony odcinek: „The Children” i „The Watchers on the Wall”, natomiast „Rains of Castamere” i „The Mountain and the Viper” nie cierpię i w obu przypadkach na ostatniej scenie zamknęłam oczy i odwróciłam głowę (do teraz tych scen nie widziałam i nie chcę oglądać!)
Moje ulubione postacie: zachowam dla siebie, na wypadek gdyby Martin tu wpadł (książki jeszcze nie są skończone)
Ten serial polecił mi kolega z roku. Początkowo odłożyłam na bok, wiadomo, do każdego serialu trzeba dojrzeć i znaleźć czas na nadrobienie zaległości. Tutaj dużo zaległości nie było, bo serial ma dopiero 1 sezon, więc obejrzałam go szybko. Sitcom opowiada perypetie policjantów z NYPD stacjonujących na Brooklynie. Świetna rola Andy Samberga jako detektywa Jake’a Peralty to tylko jeden z powodów przemawiających za serialem. Dużo śmiechu, a do tego… Kojarzycie reklamy Old Spice z serii „siedzę na koniu”? Tak, główny bohater tych reklam gra w tym serialu Żeby było zabawniej gra osiłka o miękkim sercu oddanym w całości żonie i dzieciom. W jednym odcinku przechodzi nawet na dietę w ramach wsparcia koleżanki
Ten serial zaczęłam oglądać razem z R., kiedy byliśmy w odwiedzinach u mojej siostry na wyspach. Od razu przypadł nam do gustu, szczególnie Rafałowi, który jest umysłem raczej ścisłym (ja uznaję się za mieszany ). I tak od 4 lat oglądamy razem każdy odcinek i czekamy z niecierpliwością na kolejne opowiadające o perypetiach fizyka teoretycznego (czy to będzie tak po polsku?) Sheldona Coopera… O przepraszam, Doktora Sheldona Coopera!, jego współlokatora Leonarda (<3), Penny ich sąsiadki i reszty przyjaciół. Kto ma bzika na punckie nauki powinien obejrzeć, tak samo jak Ci, którzy uwielbiają sitcomy. A tych, któzy zastanawiają się co to znaczy „Bazinga” – jest to połączenie wzorów baru, cynku i galu, a wypowiada je Sheldon za każdym razem, kiedy wykręci komuś żart
Ulubiona postać: zdecydowanie Leonard
]]>
O, to jest kultowe. Nad tym serialem rozwodzić się nie będę, chyba każdy wie, że jest o szóstce przyjaciół mieszkających w Nowym Jorku Tutaj wolę wracać do środkowych sezonów.
Mój ulubiony odcinek: „Ten z weselem Rossa, część druga”, „Ten z oświadczynami” i ten, gdzie Rachel gotuje na wspólną kolację.
Moje ulubione postacie: Chandler, Joey, Monica. I momentami Phoebe
Kto nie widział, musi nadrobić! Według mnie – Przyjaciele mojego pokolenia, tyle że tutaj mamy piątkę przyjaciół w Nowym Jorku Cały serial opiera się na tym, że Ted opowiada dwójce swoich dzieci jak poznał ich matkę. Cała historia zaczyna się de facto na 7 lat zanim to nastąpi (dlaczego akurat wtedy wychodzi później). Lily i Marshall są najsłodszą i najlepiej dobraną parą na świecie, Barney jest kobieciarzem, który polega na swojej Księdze Podrywu i Kodeksie Braholi, Robin jest prezenterką telewizyjną, a Ted architektem. Ich wspólne życie toczy się głównie w Pubie McLarenna i w mieszkaniu Teda i Marshalla. Cały serial jest prześmieszny i naprawdę warto go obejrzeć.
Mój ulubiony odcinek: Ten, w którym Robin odkrywa moc pierścionka
Moje ulubione postacie: cała piątka przyjaciół i matka. I Kapitan!
Serial o którym też było głośno i wszyscy wokół go oglądali. Postanowiłam obejrzeć i ja, ale tak się złożyło, że skończyłam tuż przed ostatnim odcinkiem. Serial rzecze o nauczycielu chemii – Walterze White, który dowiaduje się o swojej chorobie. Nie zamierza zacięcie z nią walczyć, woli skupić się na zapewnieniu rodzinie (wkrótce powiększonej) jak najlepszego bytu. Wiadomo, z pensji nauczyciela, choćby i prowadził lekcje z największą pasją, dużych oszczędności odłożyć się nie da. Udaje się ze szwagrem na policyjną akcję ujęcia wytwórców metamfetminy, gdzie przypadkiem spotyka (zauważa) swojego byłego ucznia. Bo głębszym zastanowieniu postanawia połączyć z nim siły i na własną rękę zaczyna produkcję mety (najczystszej na rynku). Jest śmiech, są łzy i zgrzytanie zębów. Z zabawy rodzi się prawdziwa gangsterka. Przy oglądaniu ostatniego sezonu musiałam przerywać w środku odcinka, żeby przypadkiem nie zrobić paść trupem razem z kolejnymi postaciami.
Moje ulubione postacie: Jessie.
Kiedy zaczynałam pisać ten post, ten serial miał znaleźć się w drugiej części – o trwających serialach (edit: aha, nie doczytałam, że w maju serial został oficjalnie anulowany). Niestety przesmutna wiadomość, jaka obiegła świat w nocy z 11 na 12 sierpnia spowodowała, że serial trafił do tego posta. Tworzony przez mojego ulubionego aktora, Robina Williamsa, z nim w głównej roli – współwłaściciela agencji reklamowej w Chicago. Serial jest bardzo krótki, zdążyli nakręcić jedynie jeden sezon, któy zaczął się we wrześniu zeszłęgo roku, a skończył w kwietniu tego roku.
Simon Roberts (Robin Williams) prowadzi agencję Roberts&Roberts. W biurze poznajemy ekipę, z którą pracuje on i jego córka – Andrew, Lauren i Zach. W każdym odcinku klienci stawiają przed nimi niemożliwe zadania, a czasem Simon wbrew wspólnikowi przyjmuje zlecenie pro bono.
Serial jest naprawdę rewelacyjny, pełen ciepła, któe bije od Robina Williamsa i jego cudownego humoru. Będzie mi brakować obu.
Moje ulubione postacie: Simon, Zach i Andrew.
Niewiele jest polskiech seriali, które są warte obejrzenia. Ten jest. Opowiada o ratownikach GOPR. Przede wszystkim poznajemy Stanisława (Tomasz Schuchardt <3) – młodego chłopaka, który przez brak przewidzenia konsekwencji swojego czynu wylatuje ze studiów (prawo w Krakowie? Warszawie?). Wraca więc do rodzinnego domu w Zakopanem, gdzie jedynym który wie, że Staszek w październiku nie wraca na studia jest drugi mąż jego matki. Chłopak ma nadzór kuratorski i musi wykonać prace społeczne. Z poznaną wcześniej panią kurator dogaduje się, że będzie pracował w GOPR, gdzie chce w przyszłości zaczepić się na dłużej. Do tego wszystkiego dochodzi wątek kryminalny, kiedy lawina porywa dwójkę młodych ludzi, a Staszek jest akurat na miejscu. Ściga tajemniczą dziewczynę, a wątek z końcem serialu nie zostaje do końca rozwiązany. Serial zakończony po jednym sezonie, jak to bywa przy dobrych polskich serialach.
Moje ulubione postacie: Staszek i Justyna.
]]>Film opowiada o kobiecie, która przed pięćdziesięcioma laty oddana została przez ojca pod skrzydła sióstr Magdalenek, bo zaszła w ciążę z przypadkowym chłopakiem. Nie żeby tych chłopaków było aż tylu, że nie znała ojca, ale nikt nie uświadomił jej o ewentualnych konsekwencjach seksu. Była to tak wielka hańba dla rodziny, że ojciec opowiadał ludziom, że Filomena nie żyje.
Dziewczyna przeszła przez ciążę i poród w zakonie, a przyjście na świat dziecka oboje ledwo przeżyli. Dopiero po 50 latach postanawia opowiedzieć o warunkach tam panujących i chce odnaleźć syna, który odjechał z nową rodziną bez pożegnania.
Przed obejrzeniem widziałam kilka artykułów na temat filmu, ale zapomniałam nawet o tym, że był nominowany do Oskara. Szłam więc do kina z czystym umysłem, zachęcona jedynie do jego obejrzenia przez rodziców, którzy już go widzieli i trailer obejrzany w akademiku. I bardzo dobrze. Chociaż jestem jedną z mocniej wierzących osób w moim otoczeniu, to nie zwróciłam aż takiej uwagi na ataki na katolików, a bardziej na wiarę Filomeny – jak mocna jest mimo tego, jakie warunki pobytu za drzwiami zamkniętego zakonu musiała spełnić, a najbardziej – jak nie miała do nich żalu i jak łatwo wybaczyła siostrze, która była za jej czasów przełożoną. Jej postawa wzbudziła we mnie podziw, pomimo chwil słabości, które zostały ukazane.
Film który jest określany jako atakujący katolików, jak widać może być różnie odebrany. Według mnie, niesie bardziej pozytywny niż negatywny przekaz. Polecam go wszystkim, chociaż na sali kinowej oprócz nas były same starsze osoby – właściwie nie ma się co dziwić, kto młody chce oglądać historię starej baby, bez znaczenia jak poruszającą Kogo bardziej zapraszam – katolików czy niewierzących? Wszystkich. Mam tylko nadzieję, że każdy wyciągnie z niego to, co najlepsze
]]>