Miejsca – Pożeracze czasu http://pozeraczeczasu.pl Lifestyle, poczÄ?stunek, fotografia. Zerknij do mojego Å?wiata. Thu, 11 May 2017 10:35:25 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=4.9.8 79098813 Miejsca: Piccolo Grande Pizza&Pasta http://pozeraczeczasu.pl/blog/miejsca-piccolo-grande-pizzapasta/ http://pozeraczeczasu.pl/blog/miejsca-piccolo-grande-pizzapasta/#respond Wed, 09 Jul 2014 20:52:48 +0000 http://pozeraczeczasu.pl/?p=184 Ten, kto mieszka, lub mieszkał w Toruniu na pewno zna pizzerię Piccolo (dużo do recenzowania tam nie ma, ale jak wpadnę, postaram się Wam ją przybliżyć ). Od czasu do czasu uwielbiam ich pizzę (jedyna w swoim rodzaju!), więc ucieszyłam się jak dziecko na wieść, że otwierają nowy lokal, nieco inny, z większym menu. Czekałam na otwarcie zastanawiając się, czy dam radę odwiedzić pierwszego dnia. W końcu ogłosili datę, a że akurat byliśmy z Rafałem w Toruniu i wieczorem mieliśmy iść do w odwiedziny do jego siostry i jej narzeczonego (Paulina, Olek – pozdrawiam!), to zahaczyliśmy o nowe miejsce, a tydzień później odwiedziliśmy drugi raz.008

Piccolo Grande Pizza&Pasta znajduje się niedaleko pierwszej miejscówki, tuż za rogiem. Z zewnątrz wygląda nieco niepozornie, ale teraz wystawiają na zewnątrz palemki w donicach, więc łatwo można zauważyć. Wystrój przyjemny, na ścianach dużo się dzieje, ale mimo to jest przytulnie. Na sali są boksy ze stolikami, a przy oknach są dwa stoliki, po obu stronach wejścia, nieco cofnięte względem drzwi. Te miejsca są najlepsze, jeśli chcecie robić zdjęcia, ale zastrzegam że stolik po lewej od wejścia jest mój Bardzo podoba mi się szyld i całe menu. Przyjemnie, przejrzyście zaprojektowane, wszystko na jednej karcie, więc nie trzeba wertować i wygodnie można wybierać. Może się wydawać, że menu jest krótkie (w porównaniu do jednej retauracji na M. w Toruniu), ale naprawdę wystarczające. To w czym mają doświadczenie – pizza na grubym cieście – ma największy wybór. Na razie spróbowaliśmy dwie takie, jedną na cienkim cieście i jedną pastę. Zup i deserów jeszcze nie próbowaliśmy.

 

 

 

Przejdźmy do rzeczy, czyli do jedzenia.

Wizyta 1.

Czas oczekiwania: ok. 4/5

Obsługa: dobra, bardzo uprzejma i może doradzić. 3,75/5

Za pierwszym razem Rafał wziął pizzę na grubym cieście Peperoni ostre (9,50zł). Pizza na grubym cieście wypiekana i podawana jest w foremkach. Ciasto jest chrupiące, chociaż przez pieczenie w foremce spód i boki mają nierówną fakturę. Wypieczona jest dobrze, ser i salami są dobrze przyrumienione. Cebula czerwona pasuje bardzo dobrze. Sos czosnkowy, który dobraliśmy nie jest bardzo rzadki, ani bardzo gęsty. Konsystencję ma dobrą, a smak właściwy – czuć czosnek

moja ocena: 3,5/5

ocena R:  4/5

Ja za to skusiłam się na pastę Kurczak w sosie kurkowym ze świeżą rukolą (13,50zł). Na początek muszę zaznaczyć, że makaron przygotowywany jest codziennie świeży, wyrabiany na miejscu, co było dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem (inna Toruńska speghetteria ma taką opcję jedynie za dopłatą). Ta jakość jest wyczuwalna w daniu – sam makaron jest bardzo, bardzo dobry. Rodzaju makaronu nie można wybrać – podawany jest tagliatelle. Do makaronu oczywiście sos – kurczak, kurki i śmietana. Połączenie idealne, bardzo smaczne. Kurczak jest w małych, ale nie za małych kawałkach. Podsmażone kurki są raczej w całości. Obu składników jest wystarczająca ilość. Rukola pełni trochę dekoracyjną funkcję, ale właściwie jest jej akurat. Dekorcją na pewno są natomiast dwa paluszki grissini wstawione w makaron (właściwie chyba jeden przełamany na pół). Są one niepotrzebne, nie pasują do dania, a wetknięta część szybko rozmięka.

moja ocena: 4/5

ocena R:  4/5

 

Podsumowanie (pierwsza wizyta):  23,25/30

Wizyta 2.

Czas oczekiwania: nieco dłuższy niż poprzednio 3,5/5

Obsługa: niestety, tym razem był ciężko. 2/5

Tydzień później Rafał wziął pizzę na cienkim cieście capricciosa (11,00zł). Niestety, najpierw zostało nam przyniesione zamówienie kogoś innego – zorientowaliśmy się po odkrojeniu dwóch kawałków i zwróciliśmy kelnerce uwagę. Pizza została zabrana do kuchni. Po dwóch minutach właściwy stolik otrzymał to zamówienie, podejrzewam więc, że została tylko poprawiona na talerzu i wyniesiona z powrotem na salę. Strach się bać co by się stało, gdybyśmy byli mocno niehigieniczni, a na naszych dłoniach byłyby groźne wirusy… Oczywiście może tylko źle wydedukowaliśmy, a tak naprawdę tamci państwo otrzymali świeżą, dopiero wyciągniętą z pieca pizzę. Jeżeli tak – szacunek dla kucharza, który tak szybko przygotował i wypiekł nową pizzę.

Ostatecznie kiedy dostaliśmy naszą pizzę, razem z drugą (o której niżej), byliśmy nieco zaskoczeni i skonsternowani. Pizza na cienkim cieście miała mieć pieczarki, opieńki i kurki. Zauważyliśmy na niej dodatkowo boczniaki. Na szczęście na tym zmiany okładu się skończyły. Ciasto było smaczne, dobrej grubości.

moja ocena: 3,5/5

ocena R: 3,5/5

Ja skusiłam się na pizzę na grubym cieście wegetariańską (9,00zł). Przekonały mnie do niej boczniaki, które miały się tam pojawić. Niestety, boczniaków nie było. były za to pieczarki i cebula, posypane kolorową papryką pokrojoną w drobną kosteczkę, która przywodziła na myśl pizzę z mrożonki. Gdyby nie pośpiech, być może zwrócilibyśmy pizzę do kuchni. Poza tymi zmianami, pizza była dobra, chociaż odniosłam wrażenie, że ciasto było bardziej kruche (jakby przed wypieczeniem było rzadsze).

moja ocena: 1,5/5

ocena R: 2/5

Do tego zamówiliśmy koktajl truskawkowo-arbuzowy (4,50zł). Nie było go w karcie, ale był na szyldzie wystawionym przed lokalem. Po zdjęciach na facebooku wywnioskowałam, że koktajl składa się z truskawek i arbuza, ewentualnie wody lub soku. Zaskoczeniem więc było dla mnie jak dostaliśmy koktajl mleczny. Nie był chyba w ogóle słodzony, a smakował jak rozwodniony jogurtem/mlekiem/maślanką arbuz. Na początku wydawało mi się, że jakoś przeboleję, ale w końcu nie mogłam go dokończyć, a Rafał też męczył się z jego piciem. Po prostu nam nie smakował.

moja ocena: 0,5/5

ocena R: 2/5

 

Podsumowanie (druga wizyta): 18,5/40

 

Po dwóch wizytach mamy lekko mieszane uczucia z tendencją bliżej pozytywnych. Pierwsza wizyta była naprawdę świetna, druga z kolei bardzo nieudana. Na pewno pójdziemy jeszcze raz, choćby po to, żeby spróbować deserów i zup.

Podsumowanie wszystkich wizyt:

obsługa: 2,88/5

czas oczekiwania: 3,75/5

jedzenie: 3,05/5

     średnia z pierwszej wizyty: 3,9/5

     średnia z drugiej wizyty: 2,2/5

Razem: 9,68/15

 

]]>
http://pozeraczeczasu.pl/blog/miejsca-piccolo-grande-pizzapasta/feed/ 0 184
Lubię czasem jeść na mieście: Pasta&Basta w Toruniu http://pozeraczeczasu.pl/blog/lubie-czasem-jesc-na-miescie-pastabasta-w-toruniu/ http://pozeraczeczasu.pl/blog/lubie-czasem-jesc-na-miescie-pastabasta-w-toruniu/#comments Wed, 20 Mar 2013 20:41:00 +0000 http://pozeraczeczasu.pl/blog/lubie-czasem-jesc-na-miescie-pastabasta-w-toruniu/ W czasie gimnazjum i liceum dużo chodziłam po Starówce Toruńskiej i równie często odwiedzałam różnego rodzaju miejsca, w których można zjeść coś dobrego. Po tamtych czasach zostały mi ulubione miejsca, w szczególności dwa. Do jednego na początku nie byłam przekonana, ale ciągłe chodzenie tam ze znajomymi sprawiło, że pokochałam specjalność miejsca, jednak nie o tym w dzisiejszej notce. Dzisiaj jest miejsce na recenzję miejsca, którym zachwyciłam się jak tylko usłyszałam, że powstało. Spaghetteria Pasta&Basta ma to, co kocham w kuchni – makarony. Tą recenzją mam przyjemność otworzyć nowy dział na blogu: Lubię czasem jeść na mieście

Restauracja ulokowana jest przy Starym Rynku, tuż obok ratusza. W lecie otwierają patio na podwórku, zamknięte toruńskimi kamienicami, a w zimie trzeba zadowolić się miejscem w piwnicy kamienicy.
Wystrój restauracji jest pomarańczowo-czarny. Pomarańczowe fotele i kanapy poustawiane są tak, żeby jak najwięcej gości mogło odwiedzić lokal. W jednym miejscu można nawet znaleźć nowoczesny kominek ogrzewający ceglaną ścianę i gości siedzących niedaleko. Na ścianach możemy podziwiać zdjęcia toruńskich artystów (jeśli się mylę, proszę o poprawkę ).
W lokalu jest dosyć ciemno, ale nadaje to uroku. Na każdym stoliku stoi świeczka, która jest zapalana przez kelnerkę.
Wystrój jak najbardziej na plus.

 

Razem z R. odwiedziliśmy lokal na początku lutego. Mieliśmy kupon, który starczył akurat na nas dwoje. Tego dnia podobny kupon chciało wykorzystać chyba pół Torunia, bo ledwo znaleźliśmy miejsce, tuż przy drzwiach
Kiedy złożyliśmy zamówienie, podano nam darmową przystawkę – 2-3 kawałki chleba tostowego z pastą łososiową (o ile dobrze pamiętam). Przystawka dobra, pasta bardzo smaczna, jednak przy wcześniejszych wizytach podawana była caponata, którą uwielbiałam, przy pierwszych moich wizytach do caponaty były zgrzankowane kawałki bagietki. Obecna przystawka jest przyjemna, ale ma się nijak do pierwszej jej wersji

Złożyliśmy zamówienie i czekaliśmy dosyć długo, co można wytłumaczyć dużą ilością gości. Podenerwowało mnie jednak to, że bardzo długo czekaliśmy na przyjęcie zamówienia, podczas gdy nasz kelnerka obsługiwała już kolejne stoliki. Nasze miejsce w kącie, przy drzwiach widać były odpowiednie, żeby o nas zapomnieć

 

 

Do zamówienia makaronu należy wybrać rodzaj makaronu oraz sos. Makaron jest wliczony w cenę podawaną przy sosie, jednak można dopłacić za dodatkowe udogodnienia jak makaron pełnoziarnisty, domowy lub makaron kolorowy.  Podstawowych makaronów do wyboru mamy 6 rodzajów. Od spaghetti po bucattini. Następnie dobieramy sos z kategorii: mięsne, rybne lub z owocami morza, wegetariańskie oraz słodkie. Mój wybór padł na sprawdzone tagliatelle z kurczakiem, a R. wybrał lasagne bolognese. Zamówiliśmy też zupę serową na dwójkę.

Na początek R została podana zupa, a mi makaron. W pierwszej kolejności oboje zjedliśmy zupę, a potem zaczęliśmy makaron, który później stygł w oczekiwaniu na lasagne dla R.
Co do zupy. Była ładnie podana, przyjemnie łagodna w smaku, a grzanki i szczypiorek którymi była posypana, pasowały idealnie. Zupa bardzo smaczna, jednak nie zachwyciliśmy się nią aż tak, żeby wychwalać pod niebiosa

Później przyszła pora na makaron z kurczakiem. Tagliatelle wymieszane było z kurczakiem w sosie śmietanowym, a z boku był pocięty szpinak, kilka pomidorków koktajlowych i ćwiartka cytryny. Zawsze mieszam wszystko razem i wyciskam sok z cytryny, która odejmuje ciężkości sosu śmietanowego. Całość jest lekka i przepyszna. Szpinak rewelacyjnie tutaj pasuje, a pomidorki dodatkowo dodają rześkości.

Z lasgne R było już nieco gorzej. Na pierwszy rzut oka wygląda pięknie i wspaniale. Kiedy jednak posmakowałam jej trochę, zaczęłam zastanawiać się czy to jest na pewno to, co zamówiliśmy. Farsz miał konsystencję puree ziemniaczanego i było z nim mało mięsa. Wyraźnie wyczuwalny był za to koncentrat pomidorowy. Całość była mazista i sucha. Nawet R, który zjada wszystko, ostatecznie zostawił resztę na talerzu, zjadając jedynie ser i beszamel.
Oboje nie polecamy lasagne bolognese.

Na koniec zamówiliśmy creme brulee, który okazał się bardzo smaczny. Przystrojony listkiem mięty (którą wzięłam na początku za bazylię ;P) prezentował się smakowicie i spełnił nasze oczekiwania. Chrupiąca skórka z cukru miała być i była

Podsumowując: Z restauracji dotąd wychodziliśmy bardzo zadowoleni, wyszlibyśmy i tym razem, gdyby nie lasagne. Ona i długi czas oczekiwania na kelnerkę spowodowały, że R wyszedł nienajedzony i oboje byliśmy zniesmaczeni.

Przyjmując jednak skalę 10-punktową wszystko oceniamy kolejno:
Obsługa: 6/10
Jedzenie: 5,6/10
zupa serowa 6,5/10
makaron z kurczakiem 8/10
lasagne bolognese 1/10
creme brulee 7/10
Wystrój: 8/10
Czas oczekiwania: 7/10 – gdyby przy mniejszym ruchu trzeba było tak długo czekać, ocena by spadła.

Ogółem: 6,7/10

Polecam restaurację, jednak stanowczo zabraniam zamawiania lasagne bolognese
Jeśli przy następnych wizytach zrobię zdjęcia, dołącze je do tej notki i również ocenię

]]>
http://pozeraczeczasu.pl/blog/lubie-czasem-jesc-na-miescie-pastabasta-w-toruniu/feed/ 4 954