kolacja

Kuchnia: Aglio olio peperoncino

Niedługo wyjaśnienie dlaczego tak bardzo mnie mało ostatnio (śledzący facebooka dobrze wiedzą 😉 ), a tymczasem zapraszam na Aglio olio.

 

Oh, na ten makaron miałam chrapkę już od bardzo, bardzo dawna. Zawsze jednak bałam się, że coś zepsuję i nie wyjdzie: makaron będzie przysmażony na chrupiąco po wrzuceniu go na patelnię z gorącą oliwą albo spalę czosnek (to akurat jest możliwe, ostrzegam od razu żebyście pilnowali czosnku 😉 ). W końcu jednak poszukałam inspiracji z internecie i kiedy przygotowałam ten makaron, robiłam go kilka dni pod rząd. Jest naprawdę przepyszny! Z tym czosnkiem to się nie bójcie, najwyżej zrobicie jeszcze raz, warto zaryzykować!

001aglio olio

(więcej…)

Kuchnia: Śledzie po jurszczyńsku

Te śledzie goszczą na naszym stole już kolejny rok. Jak tylko je posmakowałam, to pokochałam (chociaż nie równa się to miłości do śledzi po kaszubsku zaszczepionej przez ciocię w wieku ok. 5 lat). Oliwki, kapary, pieprz, to moja bajka. Muszą być na wigilijnym stole, bo to czas kiedy jem najwięcej śledzi, a te, choćbym miała je sama jeść, najbardziej zaczynają kojarzyć mi się ze świętami.

 

061ppp

(więcej…)

Kuchnia: Wrapy z soczewicą

Jakiś czasu temu otrzymałam w ramach współpracy 4 paczki  prażonych ziarenek od Ziarenkowo. Bardzo się ucieszyłam z przesyłki, bo mieszanki ziarenek wydały mi się naprawdę interesujące. Na mieszankę z cynamonem od razu miałam pomysł – będzie idealna w muffinkach z jabłkami (muszę tylko znaleźć czas, żeby je upiec 😉 ), za to mieszanka Euforia wzbudziła moją… euforię. Bardzo mnie rozbawiła szata graficzna – z liściem wyglądającym jak marihuana w tle – a co za tym idzie – zaskakujący składnik – ziarenka konopi siewnej. Na szczęście ilość substancji psychoaktywnych w całej konopi jest znikoma i nie zagraża jasności naszych umysłów 😉 Sama ziarenka są nieco twardsze od towarzyszących im ziarenek słonecznika i dyni. Cała kompozycja bardzo pasuje mi do wrapów i do posypania zupy dyniowej (o której później).

Mieszanka bardzo mi się spodobała i na pewno będę szukać jej kolejnych zastosowań w przepisach 🙂

 

014ppp (więcej…)

Kuchnia: Pierogi ze szpinakiem i kaszą jaglaną

Ostatnio kupiłam dwie paczki szpinaku w promocji. Dla studenta 2 paczki za 3 zł to skarb 😉 W ramach czyszczenia zamrażarki przed świętami postanowiłam go jakoś wykorzystać. Już od jakiegoś czasu chodziło za mną zrobienie pierogów, więc padło na nie. Nie wiedziałam do końca z czym jeszcze przygotować farsz. Z pomocą przyszedł konkurs u Margarytki – padło na kaszę jaglaną. I chociaż nic nie wygrałam, to cieszę się, że je zrobiłam, bo wyszły naprawdę pyszne, szczególnie podane z sosem czosnkowym lub ze śmietaną. A do tego wyszło ich ok. 80 (ciasto wałkowałam na cienko) i 30 mogłam zamrozić żeby cieszyć się ich smakiem później. I nici z opróżniania zamrażarki 😉

 

057pp (więcej…)

Kuchnia: Uszka z grzybami

Spytałam Was na facebooku czy wolicie uszka, pierogi, czy placki. Odzew był niewielki, ale na każdą opcję były głosy. Jako, że adwent już trwa i być może niektórzy z Was już zbierają przepisy na Wigilię, postanowiłam opublikować w pierwszej kolejności uszka z grzybami.

W naszym domu tradycją jest barszcz z uszkami w Wigilię, chociaż w domu Rafała zamiast barszczu jest grzybowa. Do tej pory wszystkie Wigilie spędziłam w domu rodzinnym i zawsze do lepienia uszek (a szczególnie do zjadania tych które się popsuły) wszyscy byli chętni. W dzieciństwie prawie się kłóciliśmy o to kto może lepić uszka, a kto w tym czasie musi sprzątać. Zawsze Ewa i Zuza – najstarsze siostry – miały pierwszeństwo w lepieniu. Teraz, kiedy Wigilię robimy na cztery osoby, lepieniem uszek zajmuję się ja z mamą. Maciek próbuje nam pomagać, ale szybko kapituluje i włóczy się po kuchni żeby tylko oddalić dalszą część porządków. Lepienie uszek odbywa się u nas bliżej niż dalej kolacji, ale nie jest to raczej na ostatnią chwilę. Do kolacji i tak siadamy najwcześniej o 19, a zdarzało się nawet o 22, a to wszystko przez ogrom sprzątania, którego nie da się u nas ogarnąć wcześniej nawet jeśli mamy wolny cały tydzień. Mam nadzieję, że w tym roku będzie inaczej, bo sprzątaniem części „mieszkalnej” domu zajmę się już od 20.12 i będę to robić sama, wszystkich innych oddelegowując do przenoszenia niepotrzebnych rzeczy lub do pracy 😉

 

013pppp (więcej…)

Kuchnia: Spaghetti z dynią na mascarpone

 25 października to Światowy Dzień Makaronu. Zdjęcie tego makaronu mogliście zobaczyć na moim instagramie już w zeszłym tygodniu, ale postanowiłam poczekać z jego publikacją na odpowiednie święto 🙂 Przedstawiam Wam jesień na talerzu w przepysznym wydaniu.

 

009pppp

(więcej…)

Kuchnia: Powidła śliwkowe – węgierkowe

Nie przepadam specjalnie za słodkimi dżemami ze sklepów. Prawie wcale nie jem dżemów, jak już to najczęściej do omletów. Uwielbiam za to powidła śliwkowe rozsmarowane na świeżej bułeczce, na grubej warstwie masła. Najbardziej lubię te bez cukru, słodkie, ale lekko kwaskowate. Mama nauczyła mnie doceniać ich smak 🙂 Specjalnie dla niej przygotowałam kilka słoików domowych powideł. Była to moja pierwsza próba, mam nadzieję, że będzie smakować 🙂

 

 

029

 

(więcej…)

Kuchnia: Risotto z kukurydzą i dynią

Risotto miałam w planach przygotować już jakiś czas temu, kiedy R. mnie odwiedził. Lenistwo jednak wtedy zwyciężyło, więc arborio siup, do szafki, a grana padano do zamrażarki. Tak sobie czekały na swój czas i się doczekały. Na warsztatach Kuchni Agaty przygotowywałyśmy risotto i to było moje pierwsze podejście. Tak za mną chodziło, że kiedy R. odwiedził mnie w zeszłym tygodniu, postanowiłam przyrządzić mu tę kremową potrawę, dodając do niej świeżą kukurydzę, która uwielbia. W ten sposób powstało bardzo jesienne risotto z kukurydzą i dynią 🙂

 

079zl

 

(więcej…)

Kuchnia: Krem z pieczonych pomidorów i papryki

Na kilku blogach widziałam kremy z pieczonych pomidorów i zastanawiałam się, co to właściwie w tych pieczonych pomidorach jest? Dlaczego mają być lepsze niż zupa krem z normalnie sparzonych, a potem gotowanych pomidorów? Zastanawiałam się i postanowiłam sprawdzić. O pieczonej papryce już wiem, że jest przepyszna, no to dajemy pomidory. Czosnek śmiesznie wypłynął ze swojej skorupki, warzywami pachniało obłędnie. No ok, ale jak dalej. Obieramy, wrzucamy, dolewamy bulionu, gotujemy, bazylia i lecim.

Posmakowałam. I właśnie – odleciałam! Tak pysznej zupy jeszcze nie jadłam! Rewelacja, naprawdę, polecam każdemu bez wyjątku!

 

038

 

(więcej…)