do pracy

Kuchnia: Mieszanka kasz zamiast ziemniaków

Kasze u nas w domu niegdyś gościły niezbyt często na stole. Dosyć niedawno trochę się to zmieniło. Ale żeby nie było jak wszędzie, mama od razu zainteresowała się wszelkimi rodzajami kasz. Ja przekonałam się szczególnie do quinoi, kiedy posmakowałam ją u siostry w sałatce. Mama wymyśliła coś niesamowitego, pasującego do tak wielu dań. Mianowicie zmieszała różnego rodzaju kasze, które miała akurat w szufladzie, do tego dodała kaszę jaglaną uprażoną osobno i zaserwowała ten pyszny mix do obiadu. Gwarantuję, że będzie to najlepszy dodatek do obiadu zamiast ziemniaków jaki jedliście. Do tego z powodzeniem taką mieszankę można wykorzystać do przygotowania pysznych sałatek i lunch boxów do pracy.

025 (więcej…)

Kuchnia: Sałatka z brokuła, jajek, kukurydzy i sałaty rzymskiej z sosem cezar

Tę sałatkę mama robiła już jakiś czas temu i miałam w pamięci jej smak. Gęsty sos, a w nim oblepione brokuły i jajka, a do tego chrupiąca sałata rzymska i wszystko posypane kukurydzą… Dlatego ta sałatka jest obecnie na pierwszym miejscu w moim rankingu sałatek. Co prawda nie jest do końca dietetyczna, ale zapewnia porcję warzyw na śniadanie, przez co można ją spokojnie określić jako zdrową. Można ją też zabrać do pracy, czy na uczelnię i nęcić innych jej smakowitym wyglądem 😉 Idealnie sprawdzi się też jako nieco bardziej uroczyste, niedzielne śniadanie. Warto wtedy podać ją na dużym talerzu albo na półmisku. Wygodniej się wtedy nakłada, a ułożone na wierzchu jajka nie tracą  swoich żółtek przy mieszaniu. Przepis oryginalnie pochodzi z Kwestii Smaku, a przez nas (bo znowu gotowałyśmy razem z mamą 😉 ) nieco zmodyfikowany. Zapraszam też przy okazji na bloga rodzinnego, na którym mama króluje już od kilku lat. Tam też znajdziecie przepis na tę sałatkę 😉

Zdjęcia są ze znakiem wodnym bloga rodzinnego, bo niestety wyjechałam akademika nie załadowawszy wcześniej zdjęć z moim znakiem, ale poprawię to jak wrócę 😉 Na zdjęciu sałatka nie ma jeszcze całego sosu – to zobaczcie dalej 😉
059 (więcej…)

Kuchnia: Bułki do hot-dogów

W ten weekend miałam okazję opiekować się razem z mamą moimi czterema bratankami. Nadarzyła się więc okazja żeby upiec coś dobrego dla nich i jednocześnie wziąć udział w cotygodniowej akcji „Wypiekanie na śniadanie”. Tym razem pieczone były bułki do hot-dogów. Wieczorem wstawiłyśmy ciasto do maszyny do chleba tak, żeby było gotowe na ósmą rano. Z samego rana mogłyśmy zająć się na spokojnie chłopakami, a później przygotować pieczywo na drugie śniadanie. Wyszły świetne! Same bułki są pyszne – mięciutkie i pachnące. Nie mają chrupiącej skórki i przypominają mi w smaku słodkie bułeczki maślane. Polecam każdemu, a sama będę musiała je wypróbować w wersji okrągłej (a może do hamburgerów?).

051

(więcej…)

Kuchnia: Idealne tortille

W zeszłym roku akademickim wynajmowałam pół pokoju w mieszkaniu studenckim. Razem z dwójką współlokatorów świetnie się dogadywaliśmy i często gotowaliśmy wspólne obiady. Jako, że byliśmy (i wciąż jesteśmy) studentami, to najłatwiej było nam zrobić spaghetti napoli, które gościło na naszych talerzach minimum raz w tygodniu. W pewnym momencie powiedziałam „dość” dla kupnej tortilli które były drugim najczęstszym daniem i postanowiłam przygotowywać te placki domowym sposobem – od podstaw hand made. Do tego mój wtedy narzeczony zdradził nam sposób panierowania w KFC i domowego wrapa, nieco zdrowszego niż tego na mieście, mieliśmy na wyciągnięcie ręki, a co najważniejsze – na wyciągnięcie naszego portfela, bo koszt zrobienia takiego obiadu jest nieporównywalnie niewielki w stosunku do prawdziwego fast fooda. Niestety taki fast już nie jest, ale comfort food jest to z całą pewnością <139 (więcej…)

Kuchnia: Placki ziemniaczane

Placki ziemniaczane to smak dzieciństwa mojego i mojego rodzeństwa. Rodzice jedli z cukrem, a my kombinowaliśmy – kilka placków ustawialiśmy w wieżę, a pomiędzy ser i mikrofali. Na to ketchup i uczta gotowa <3 Tak jadłam długo, dopóki nie odkryłam placków ze śmietaną, lekko posolone. Teraz uwielbiam obie wersje, a nawet wszystkie trzy. Miłość do placków wyssałam z mlekiem matki, za to Rafał za nimi nie przepada, więc marna przede mną (albo przed nim) przyszłość. Szczególną ochotę na placki mam jesienią, kiedy sezon na letnie warzywa się kończy, a nie czas jeszcze na świąteczne mięska.

 

057nap

(więcej…)

Kuchnia: Wrapy z soczewicą

Jakiś czasu temu otrzymałam w ramach współpracy 4 paczki  prażonych ziarenek od Ziarenkowo. Bardzo się ucieszyłam z przesyłki, bo mieszanki ziarenek wydały mi się naprawdę interesujące. Na mieszankę z cynamonem od razu miałam pomysł – będzie idealna w muffinkach z jabłkami (muszę tylko znaleźć czas, żeby je upiec 😉 ), za to mieszanka Euforia wzbudziła moją… euforię. Bardzo mnie rozbawiła szata graficzna – z liściem wyglądającym jak marihuana w tle – a co za tym idzie – zaskakujący składnik – ziarenka konopi siewnej. Na szczęście ilość substancji psychoaktywnych w całej konopi jest znikoma i nie zagraża jasności naszych umysłów 😉 Sama ziarenka są nieco twardsze od towarzyszących im ziarenek słonecznika i dyni. Cała kompozycja bardzo pasuje mi do wrapów i do posypania zupy dyniowej (o której później).

Mieszanka bardzo mi się spodobała i na pewno będę szukać jej kolejnych zastosowań w przepisach 🙂

 

014ppp (więcej…)

Kuchnia: Chilli con carne a’la ja.

Chilli robię już od kilku lat, właściwie pierwszy raz zrobiłam niedługo przed lub niedługo po tym jak poznałam R. Kiedy mu je zaserwowałam, od razu mu zasmakowało. Jest to chyba jedyne danie, na które reaguje z takim entuzjazjem, a to ostatnie zasmakowało mu tak, że na kolację zastanawiał się czy zjeść, aż poszłam do kuchni i mu podgrzałam. Marudził wręcz! A on nie marudzi! A jaka radość, kiedy dostał 😀 Ale muszę przyznać, że to wyszło rzeczywiście bardzo dobre i chyba jest to kwestia świeżych pomidorów i powolnego gotowania.
Idealne danie na świętowanie chili day 26 lutego 🙂

030pp

 

(więcej…)

Kuchnia: Muffinki z borówkami

Te muffinki miałam w planach pokazać jeszcze na Gotowanie z nudów, ale jakoś tak wyszło, że nie wyszło. W zeszłym tygodniu zgarnęłam książkę z półki i zrobiłam je jeszcze raz. Są pyszne – nie są za słodkie, nie za mokre, nie za suche, no i borówki <3 Do tego udało mi się zrobić zdjęcia, z których jestem naprawdę dumna, a to wszystko dzięki mieszkaniu, w którym rezyduję do końca września – w kuchni jest piękny stół i świetne światło. W dodatku mieszkam na osiedlu Bajka, na ulicy Szczęśliwej. Nic, tylko chłonąć to szczęście 😉

Przepis pochodzi z książki „1 mix, 50 muffins”, a zdjęcia w czasie pieczenia możecie znaleźć na moim instagramie 😉

Przepis z dedykacją dla Soulstorm-everywhere 😉

 

 

079

(więcej…)