Opowieści: Letnie poddasze – Ada Roszkowska

opowieści listki

     Niewielka kuchnia na poddaszu była bardzo przytulna, szczególnie letnimi wieczorami. Drobna brunetka zamknęła drzwi za ostatnim pomocnikiem w przeprowadzkach i ogarnęła wzrokiem ogrom rzeczy, które zostały wniesione w kartonach. Teraz wydawało się tego naprawdę dużo, ale wiedziała, że jak tylko rozłoży te rzeczy na półkach, w szafach i na parapetach wrażenie będzie całkiem inne. Dobrze, że kawalerka nie była duża, właściwie był to jeden pokój z łazienką w drugim pomieszczeniu. Tak, kartony trzeba było rozpakować, wszystko poukładać, ale zachodzące słońce pięknie oświetlało kącik kuchenny. Drewniane blaty i podłogi wydawały się tak magiczne, że dziewczyna miała ochotę spędzić tam całe swoje życie. No, przynajmniej najbliższe kilka godzin. Nie mogła zrobić nic innego jak tylko poddać się emocjom. Dobrze, że przynajmniej w kuchennych kartonach miała porządek i tak mogła wyciągnąć małe radio, ustawić je na oknie, nastawić ulubioną stację. Wyciągnęła szybko garnek, metalowe miski i włączyła piecyk, aby się już grzał. Gorzka czekolada znajdowała się w zakupach, które zrobiła po drodze, więc szybko mogła przystąpić do dalszych czynności. Otworzyła cztery opakowania i zaciągnęła się słodkim zapachem. Na drewnianej desce pokroiła grubo trzy tabliczki swoim ulubionym nożem, tym który odziedziczyła po babci. Uwielbiała rzeczy po niej, często używając ich wyobrażała sobie jak babcia stoi obok i pomaga jej w gotowaniu.

     Przełożyła czekoladę do miski znajdującej się już na garnku, nad gotującą wodą. Dodała do niej nieco masła i oblizała palce. Do kolejnej miski wbiła jajka, dosypała kilka łyżek skrzącego cukru i zaczęła ubijać je ręcznym mikserem. Kręciła korbką miarowo, a w misce tworzyła się coraz bardziej puszysta masa. W końcu odłożyła mikser na talerzyk, złapała miseczkę znad kąpieli wodnej przez ściereczkę i po zamieszaniu przelała czekoladę słodkim strumykiem do puszystej masy z jajek. Dosypała proszku do pieczenia i kilka łyżek mąki rozsypując nieco na blat. Biały pył wzbił się w powietrze, kiedy przemieszała całą masę. Z czwartej tabliczki gorzkiej czekolady ułamała pół, posiekała na drobno i dodała do ciasta, aby każdy kęs mógł być dodatkowo wypełniony najlepszym smakiem na świecie. Białą czekoladę posiekała grubiej, a kiedy ciasteczka znalazły się na wyłożonej papierem blasze przystroiła każde kilkoma jej kawałkami, żeby słodycz mogła przełamać gorycz. Włożyła blachę do piecyka i nastawiła minutnik. Pozostałości białej czekolady przesypała do miseczki po tej gorzkiej, przysiadła na parapecie i w oczekiwaniu na koniec pieczenia zjadała palcem resztki masy obserwując spieszących się pomiędzy kamienicami przechodniów. Była w swoim świecie i nic nie mogło jej z niego wyrwać. Krótki dzwonek minutnika oznajmił koniec pieczenia, a kiedy wyciągała nieco urośnięta ciastka, które teraz były nieco popękane z wierzchu, mieszkanie i prawdopodobnie cała okolica wypełniły się wspaniałym zapachem.

Ada Roszkowska – studentka o ciemnych włosach, urodzona na początku lata 92′.

Postać fikcyjna stworzona jakieś 3-4 (?) lata temu przeze mnie.