Sylwester

Kuchnia: Kruche ciasteczka

Jeśli robię prezenty na święta, staram się postawić na wyroby domowe, głównie ze względu na studencki budżet 😉 W tym roku miałam w planach co innego, ale w końcu przygotowałam kruche ciasteczka. Planowałam zapakować je w kubeczki, ale ten system się niestety nie sprawdził 😉
Bez problemu zdążycie je jeszcze upiec 🙂 Niestety nie potrafię określić ile ciasteczek wyjdzie, bo ja robiłam od razu z potrójnej porcji i nie liczyłam ich. Udekorowałam je pisakami cukrowymi.
Oryginalny przepis znalazłam na blogu Saganek.
IMG_8598podpis

(więcej…)

Kuchnia: Spaghetti z klopsikami

Początkowo na ten obiad miała być lasagne, niestety nie miałam dosyć makaronu, a porcja jaką byśmy zrobili, wystarczyłaby na dwójkę, a nie na trójkę 🙂 Skoro więc mięso było już rozmrożone, należało z nim coś zrobić, żeby nie leżało w lodówce do soboty. Wpadłam na pomysł spaghetti z klopsikami. I tak oto powstało najprostsze i najpyszniejsze jakie dotąd jadłam spaghetti z klopsikami. Klopsiki był idealnej wielkości, na jeden kęs, nie za duże i nie za małe. Do tego sos wyszedł rewelacyjny dzięki rozdrobnionym pomidorom z Lidla, które są niestety tylko we włoskiej akcji. Teraz mam nauczkę, żeby akurat tego robić większe zapasy 😉
12757967podpis1

(więcej…)

Kuchnia: Lody waniliowo-rumowe

Maszynkę do lodów kupiłam jakiś czas temu, w promocji w Biedronce, za 25 zł, takiej okazji przepuścić nie mogłam! Chociaż to już była późna jesień i sezon na lody dawno się skończył, stwierdziłam, że nawet jeśli maszynka miałaby całą zimę przeleżeć w szafie, w kartonie, nawet nie rozpakowana, to i tak opłacało się jak cholera! Mama robiła swego czasu sporo lodów, a te lody zrobiłam pamiętając co powinno być w podstawowych lodach i dzwoniąc trochę do mamy żeby upewnić się jak należy się przygotować 😉
Wyszły przepyszne, a masa jest tak puszysta, że spokojnie wyjdą bez maszynki. Jedynym minusem jest szybkie rozpuszczanie się z racji zawartości alkoholu (tak sądzę 😛 ).

011podpis1

(więcej…)

Kuchnia: Sernik dyniowy na markizach

Kiedy otrzymałam przesyłkę z trzema piwami znanej mi marki, ucieszyłam się. Jeszcze bardziej ucieszyłam się, kiedy posmakowałam to nowe cudo. Idealnie trafia w mój smak, a opis na odwrocie butelki idealnie oddaje jego charakter. Myśląc co by tu do niego przygotować, wpadło mi do głowy, że przecież do piwa wcale nie musi być słono. Pomyślałam o czymś słodkim, co idealnie by przełamywało goryczkę i pasowało, jak piwo, na zimowe wieczory. Wpadłam na sernik dyniowy o nieco świątecznym klimacie, który zyskuje dzięki cynamonowi i kardamonowi. To był właściwie pierwszy sernik, który piekłam, ale wyszedł znakomicie. Jestem w stu procentach zadowolona z efektu i mam nadzieję, że moje nowe ulubione piwo nie zniknie z większości półek sklepowych tak szybko jak poprzedni ulubieniec – Książęce Ryżowe 🙂
No proszę, to będą już trzecie święta z tym blogiem, a dopiero pierwszy świąteczny przepis 🙂 Jeśli macie jeszcze dynie, odłóżcie ją na pierwszy lub drugi dzień świąt 🙂

(więcej…)

Kanapka z paluszkami rybnymi

Pierwszy raz zobaczyłam takie kanapki w programie Jamiego Olivera. Strasznie mi się spodobały, więc jeszcze tego samego, albo następnego dnia zrobiłyśmy je razem z Olą u niej. Wyszły przepyszne, taka przekąska przed obiadem zaraz po powrocie ze szkoły 😉
A tę wersję przygotowywałyśmy w akademiku niemal codziennie razem z Niną w sesji letniej 😀

Składniki (na jedną kanapkę):

  • dwie kromki chleba tostowego
  • dwa paluszki rybne
  • liść sałaty
  • łyżeczka majonezu
  • łyżeczka ketchupu
  • łyżeczka sosu kanapkowego lub innego ulubionego

Paluszki najlepiej upiec, mają wtedy tylko tyle tłuszczu, ile im producent dał 😉 Ja piekę w 200 st. do zrumienienia, ok. 10-15 minut. Jedną kromkę posmarować ketchupem, drugą majonezem. Ułożyć umyty liść salaty na jednej z kromek, a na nim paluszki. Paluszki posmarować sosem kanapkowym. Wszystko razem zamknąć i szybko zajadać! enjoy c:

Faszerowane bakłażany

W czasie wakacji miałam mało… wakacji. A to sprzątanie domu, a to zajmowałam się małymi chłopakami (PRAWIE sama przyjemność ;P), a to zlecenia, a to projekty, a to reszta sesji. Ale na kilka dni udało mi się wyjechać na działkę razem z Olą. Na trzy dni zabrałyśmy ze sobą skrzynkę warzyw i wszystkie przejadłyśmy. Oprócz pomidorów w śmietanie, którymi żywiłyśmy się codziennie rano, przygotowałyśmy też faszerowane bakłażany. Dzisiaj Wam je pokażę, ale tym razem bez zdjęcia. Dlaczego? Bo z filmem 😉
Co prawda film taki trochę biedny, ale postanowiłam go pokazać i tak. Mam nadzieję, że się Wam spodoba 🙂

Składniki:

  • 3 średnie bakłażany
  • 500g mięsa mielonego
  • 1 średnia cebula
  • 6-8 pomidorów lima
  • pół szklanki surowego ryżu
  • świeży tymianek
  • odrobina czerwonego wina
  • ser żółty
  • sól, pieprz

Ryż ugotować. My gotowałyśmy w głębokiej wodzie, do miękkości. Cebulę pokroić w kostkę, pomidory sparzyć wrzątkiem, obrać, pokroić. Cebulę zeszklić, dodać mięso, usmażyć i odparować. Dodać pomidory, smażyć kilka minut, aż wypuszczą sok. Dodać ugotowany ryż, doprawić, dodać tymianek. Ser zetrzeć na tarce o grubych oczkach.
Piekarnik nagrzać do 200 st. Bakłażany przekroić na pół, wydrążyć pestki. Połówki bakłażanów faszerować, ułożyć na blasze i posypać startym serem. Piec do zrumienienia sera, ok. 30 minut. enjoy c:

Tort z patelni

R. miał urodziny w środku sesji zimowej, kiedy nie za bardzo mogłam upiec mu tort. Dlatego, w ramach prezentu dostał trzy kupony, który mógł wykorzystać w odpowiednim czasie. Jeden opiewał na książkę Marcina Ciszewskiego, drugi na obiad w naszej ulubionej restauracji lub jego odpowiednik z domowej fabryki, a trzeci na dowolnie wybrany tort, do zrealizowania poza sesją. Jako, że jeszcze jest przed sesją, mój Luby zażyczył sobie realizację ostatniego kuponu, marudząc że czeka na ten tort już pół roku (nie dajcie się zwieść, dopiero 4,5 miesiąca :P). Jako, że nie wybrał konkretnego tortu, dostał więc tort, który moja mama podesłała na e-mail całej rodzinie, a który od razu mi się spodobał. Przepis znalazła na forum cin-cin, przepis który podaję, nieco różni się od oryginału. Tort był bardzo fajny, znajomi śmiali się, że jest z naleśników i to nie jest prawdziwy tort. Zdecydowanie lepszy na drugi dzień, pierwszego jest za suchy.

Składniki:
  blaty: 
  • puszka mleka zagęszczonego słodzonego
  • 1 jajko
  • łyżeczka sody
  • 3 do 4 szklanek mąki

  krem: 
  • 1/2 l mleka
  • 4 łyżki mąki
  • 2 jajka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 100g masła
dodatkowo:
  • ok. 0,5 kg truskawek

Blaty: Mleko zagęszczone zmiksować z jajkiem. Dodać sodę i stopniowo mąkę. Wyrobione ciasto dzielimy na 7-9 części (w zależności od wielkości patelni, na której będziemy smażyć. Ważne jest, żeby blaty nie zawijały się na brzegi patelni, a w całości znajdowały się na płaskiej części patelni). Każdą część wałkujemy na placek (0,5cm, a nawet mniej). Nakłuwamy widelcem, smażymy na suchej patelni ok minuty na małym ogniu. 
Krem:  Mleko, jajka, cukier i mąkę łączymy. Gotujemy mieszając, do zgęstnienia. Zdejmujemy z ognia, dodajemy masło, mieszamy (ew. miksujemy).
Przekładamy blaty gorącym kremem, pokrywamy nim też górę. Najlepiej smakuje następnego dnia, kiedy blaty nawilgotnieją od kremu. Przed podaniem udekorować truskawkami lub innymi owocami. enjoy c:

Hawaiian Sunset

W majówkową sobotę moja najstarsza siostra przygotowała w rodzinnym domu okrągłe urodziny swoje i męża. Miałam na tę okazję przygotować Red Velvet Cake, ale ‚zamuliłam’ i nie było już czasu i wolnego piekarnika na pieczenie. Postanowiłam więc zrealizować mój pomysł na wykorzystanie nowych galaretek. Mama przygotowywała tort piętrowy, z którego odpaliła mi dwa płaty biszkoptu i zostawiła trochę kremu, więc mogłam przygotować Hawaiian Sunset. Sama idea zachodu słońca pojawiła się w mojej głowie od razu, kiedy zobaczyłam kolory galaretek. Udało mi się go przygotować, a starsze dzieci będące na imprezie ogromnie się ucieszyły z takiego tortu. Był dla nich najbardziej atrakcyjny i oblegały stół w oczekiwaniu na swój, dokładnie wybrany kawałek. Jak dostanę zdjęcie, to je Wam pokażę 😉
Przepis podam alternatywny, bo ja sama nie upiekłam biszkoptu.

Składniki:

  • biszkopt, dwa płaty
  • galaretki Winiary Pina Colada, Pink Margarita, Blue Curacao, Mojito
  • 100g śmietanki 30%
  • 100g mascarpone
  • łyżka cukru pudru

Przygotować krem: ubić śmietankę z cukrem pudrem, dodać mascarpone i dokładnie połączyć, na przykład na niskich obrotach miksera.
Przygotować galaretki według przepisu na opakowaniu. Ułożyć biszkopt na talerzu i nasączyć go herbatą, lub galaretką Mojito. Ułożyć drugi biszkopt i nasączyć galaretkami tworząc jednocześnie wzór. Galaretki odstawić w chłodne miejsce. Brzegi biszkoptów posmarować kremem, schować do lodówki. Sprawdzać stan galaretek, zanim całkiem stężeją wymieszać i ułożyć wzór na biszkoptach. Schować do lodówki do całkowitego stężenia galaretek. enjoy c:

Likier Malibu

Drink z Malibu i śmietanką poznałam na jednej z 18 na których byłam. Był przepyszny, cały wieczór nie piłam nic innego, tylko malibu 😉 Wyszła na to, że przeszłam 1/3 miasta na bosaka odprowadzając koleżankę i ostatecznie zamiast iść dalej do mieszkania, zadzwoniłam po tatę, który przyjechał po mnie i odwiózł do domu (w całkiem odwrotnym kierunku niż szłam :P).
Wciąż nie udało mi się przygotować tak pysznego drinka z mlekiem, ale w internecie znalazłam kilka propozycji na likier kokosowy. Z nich wszystkich wyszedł mój przepyszny likier Malibu. Idealny na kobiece pogaduszki 😉

Składniki:

  • 0,5 l czystej wódki (ja użyłam krupnika)
  • 200 g wiórków kokosowych
  • 2-2,5 puszki słodzonego mleka skondensowanego

Wiórki zalewamy wódką, mieszamy i zostawiamy w dobrze zakręconym słoju na przynajmniej 2 tygodnie (u mnie mieszanka stała około miesiąca zanim sobie o niej przypomniałam :P). Po tym czasie odcedzamy wiórki (możemy zostawić je do wykorzystania do ciasta, nasiąknięte alkoholem raczej się szybko nie popsują). Do wódki wlewamy mleko skondensowane i mieszamy. Przelewamy do butelek. Najlepiej podawać schłodzone. enjoy c: