Film: Tajemnica Filomeny

Na ten film wybraliśmy się razem z Rafałem w miniony wtorek. Rafał bardzo chciał iść na 300, ale skoro jeszcze ich nie było, wybór pozostał mi. Jedyne sensowne filmy do wyboru to właśnie Tajemnica i Co jest grane, Davis?. Godzina emisji zdecydowała o ostatecznym wyborze.

Film opowiada o kobiecie, która przed pięćdziesięcioma laty oddana została przez ojca pod skrzydła sióstr Magdalenek, bo zaszła w ciążę z przypadkowym chłopakiem. Nie żeby tych chłopaków było aż tylu, że nie znała ojca, ale nikt nie uświadomił jej o ewentualnych konsekwencjach seksu. Była to tak wielka hańba dla rodziny, że ojciec opowiadał ludziom, że Filomena nie żyje.

Dziewczyna przeszła przez ciążę i poród w zakonie, a przyjście na świat dziecka oboje ledwo przeżyli. Dopiero po 50 latach postanawia opowiedzieć o warunkach tam panujących i chce odnaleźć syna, który odjechał z nową rodziną bez pożegnania.

Przed obejrzeniem widziałam kilka artykułów na temat filmu, ale zapomniałam nawet o tym, że był nominowany do Oskara. Szłam więc do kina z czystym umysłem, zachęcona jedynie do jego obejrzenia przez rodziców, którzy już go widzieli i trailer obejrzany w akademiku. I bardzo dobrze. Chociaż jestem jedną z mocniej wierzących osób w moim otoczeniu, to nie zwróciłam aż takiej uwagi na ataki na katolików, a bardziej na wiarę Filomeny – jak mocna jest mimo tego, jakie warunki pobytu za drzwiami zamkniętego zakonu musiała spełnić, a najbardziej – jak nie miała do nich żalu i jak łatwo wybaczyła siostrze, która była za jej czasów przełożoną. Jej postawa wzbudziła we mnie podziw, pomimo chwil słabości, które zostały ukazane.

Film który jest określany jako atakujący katolików, jak widać może być różnie odebrany. Według mnie, niesie bardziej pozytywny niż negatywny przekaz. Polecam go wszystkim, chociaż na sali kinowej oprócz nas były same starsze osoby – właściwie nie ma się co dziwić, kto młody chce oglądać historię starej baby, bez znaczenia jak poruszającą 😉 Kogo bardziej zapraszam – katolików czy niewierzących? Wszystkich. Mam tylko nadzieję, że każdy wyciągnie z niego to, co najlepsze 🙂