W kuchni: Krem z batata

W czwartek wybrałyśmy się z mamą na zakupy i udało nam się dorwać dwa bataty. Z jednego zrobiłam frytki śniadaniowe, a z drugiego wykombinowałam zupę krem. Pierwszy raz jadłam batata i w zupie bardzo mi zasmakował (frytki nieco mniej 😉 ). Jest bardzo słodki, mogłabym powiedzieć że jest owocem, a nie odmianą ziemniaka. Sięgnę po niego jeszcze kiedyś (tylko nei wiem kiedy, bo jest pieruńsko drogi) i podrzucę Wam jeszcze jakieś przepisy 😉

067z (więcej…)

Dieta: Początek zmian

Miałam napisać wstęp wczoraj, ale dzień nie był sprzyjający, a aura za oknem też nie zachęcała, właściwie dalej nie zachęca 🙁

 

Od liceum przytyłam jakieś 8-10 kg. Ostatnio przymierzałam spódnicę, której nie nosiłam, bo spadała mi z bioder, nawet po odpruciu kawałka sznurków, żeby ciaśniej je związać – efekt był taki, że ledwo przecisnęłam przez uda i biodra psując przy tym zamek. Nie chcę przechodzić na dietę chwilową i restrykcyjną – nie chcę efektu jojo, a co ważniejsze, nie potrafię wytrwać w takich dietach, brak mi systematyczności. Ćwiczyć bym chciała, to akurat próbowałam, ale zanim zacznę codzienne ćwiczenia, muszę rozwiązać problem z biodrem (bądź brzuchem), który ostatnio się nasilił. Przyznam, że to wszystko jest głównym powodem przejścia na dietę. Na początku Wielkiego Postu zrezygnowałam ze słodyczy, w którym postanowieniu trzymam się całkiem nieźle (poza pojedynczymi grzeszkami dzisiaj i wczoraj). No ale imprezy rodzinne wymusiły na mnie modyfikację – słodycze mogę jeść tylko w niedzielę, a do tego ewentualne słodkie śniadania w postaci kaszy na słodko, ryżu na słodko. Przyznam, że taka opcja jest najwygodniejsza – nie muszę całkowicie z tego rezygnować.

Pod wpływem mamy, artykułów i książek które czyta i przesyła dalej, chcę ograniczyć również pszenicę, która jest głównym źródłem glutenu oraz nabiał – mleka jako mleka nie mogę jeść na pewno, o czym przekonuje mnie mój żołądek za każdym razem, kiedy zjem go więcej niż jedną łyżkę. To oznacza brak pieczywa z mąką pszenną, ograniczenie makaronów, serów (które uwielbiam), zwiększenie spożycia kaszy, głównie jaglanej, którą zdążyłam już jakiś czas temu pokochać, warzyw (które już jakiś czas traktuję po macoszemu) i ryżu, głównie brązowego, naturalnego.

Aby wytrzymać w tych zmianach chcę każdy dzień (roboczy, bo w weekendy gorzej z czasem i dostępem do internetu) podsumowywać na blogu – znacząco doda mi to motywacji 😉 Nie jestem tylko pewna, czy podsumowywać każdy dzień wieczorem, czy dopiero kolejnego dnia. Na początek postaram się utrzymać w pierwszej opcji, ale nie obiecuję, że po opublikowaniu posta nie wezmę już nic do ust 😉

Jutro spodziewajcie się pierwszego posta z serii, bo dzisiaj za bardzo sobie popuściłam 😉

Mascarpone Karnawał 2014 – Podsumowanie

Czas na podsumowanie akcji o mascarpone 🙂

Akcja zakończyła się 4 marca, trwała przez ponad miesiąc. Zgłosiliście ponad 150 przepisów spełniających kryteria. Była to już druga akcja organizowana przeze mnie. Bardzo wszystkim dziękuję za udział. Mam nadzieję, że mieliście w kuchni frajdę 🙂 Ja sama miałam przygotowanych więcej przepisów do publikacji, miałam popisać się, a w końcu z powodu sesji i kilku spraw nie udało mi się dodać żadnego, ale to nic – schowam je i opublikuję za rok 😉 (więcej…)

W kuchni: 24-godzinna Pizza

Dzisiaj nieco zgrzeszyłam kulinarnie – zamówiliśmy pizzę. Co prawda dwie małe, zostawiłam sobie dwa kawałki na później, ale u mnie nie ma chyba takiego pojęcia, bo już po kilku minutach złapałam za jeden, a po kolejnych za drugi kawałek, przez co teraz czuję się okropnie najedzona. Mogłabym przeleżeć resztę wieczoru z książką i smacznym bólem brzucha… Dlatego postanowiłam podrzucić Wam ten przepis – tę pizzę robiliśmy na międzynarodowy dzień pizzy w lutym. Lepszego przepisu nie znałam! Ciasto jest cudownie chrupiące, a przy tym zachowuje miękkie w środku brzegi. Jest średnio grube i po prostu cudowne! Musicie wypróbować! Wiem, że perspektywa czekania na pizzę przynajmniej dobę jest przerażająca, ale naprawdę warto! Z jednej porcji zrobiliśmy 3 nie za duże pizze, w tym jedną kolejnego dnia (pierwszego te dwie nam całkowicie wystarczyły).

Źródło: Kwestia Smaku

010klik (więcej…)

W kuchni: Smoothie truskawkowe

W ramach uzdrawiania mojej diety postanowiłam częściej robić smoothie. Wiosenna aura sprzyja, więc i Nina chętnie skorzysta. Na pierwszy ogień poszło proste smoothie z truskawek i tego co pod ręką (miało być jeszcze kiwi, ale uznałyśmy, że chyba nie jest dobre). Smoothie okazało się idealną przekąską, a jaką smaczną! Planujemy już zakupy na kolejne dni, ale nie do końca wiemy co jeszcze dokupić?

 

Składniki:

  • 450 g truskawek (u mnie mrożonych)
  • 2 jabłka
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki miodu
  • 1 szklanka wody

 

Truskawki rozmrozić, jabłka obrać i pokroić wycinając gniazda nasienne. Wszystko wrzucić do blendera i zmiksować. W gorące dni można dodać lodu. Podawać schłodzone. enjoy c:

 DSC_9201-2logo

Film: Tajemnica Filomeny

Na ten film wybraliśmy się razem z Rafałem w miniony wtorek. Rafał bardzo chciał iść na 300, ale skoro jeszcze ich nie było, wybór pozostał mi. Jedyne sensowne filmy do wyboru to właśnie Tajemnica i Co jest grane, Davis?. Godzina emisji zdecydowała o ostatecznym wyborze.

Film opowiada o kobiecie, która przed pięćdziesięcioma laty oddana została przez ojca pod skrzydła sióstr Magdalenek, bo zaszła w ciążę z przypadkowym chłopakiem. Nie żeby tych chłopaków było aż tylu, że nie znała ojca, ale nikt nie uświadomił jej o ewentualnych konsekwencjach seksu. Była to tak wielka hańba dla rodziny, że ojciec opowiadał ludziom, że Filomena nie żyje. (więcej…)