Letnie orzeźwienie 2013!

Letnie upały od kilku dni nie dają nam wszystkim spokoju. Każdy szuka sposobu na przeżycie wysokich temperatur i wiele z nas szuka ukojenia w napojach. Dlatego postanowiłam zgromadzić wszystkie nasze przepisy na orzeźwiające napoje w jednym miejscu i stworzyłam akcję na Durszlaku. Do akcji można dodawać wszystkie przepisy na napoje chłodzące, orzeźwiające, na bazie mleka, kawy, wody, owoców, kakao, alkoholi, a nawet wszystkiego naraz 😉

Jeśli ktoś nie chcę dołączać do akcji na durszlaku, może link do przepisu na blogu umieścić pod tą notką, gdzie w notce lub w innym miejscu na blogu będzie zamieszczony banerek do akcji.

Akcja potrwa przez cały lipiec, po jej zakończeniu, tutaj, na blogu ukaże się jej podsumowanie wraz ze wszystkimi dodanymi przepisami.

Zasady akcji:

  • można dodać po kilka wpisów z jednego bloga
  • nie można dodawać wpisów napisanych przed rozpoczęciem akcji
  • proszę o wklejenie banerka akcji w notce lub w innym miejscu na blogu
  • wpis musi zawierać zdjęcie potrawy 

 

Tort z patelni

R. miał urodziny w środku sesji zimowej, kiedy nie za bardzo mogłam upiec mu tort. Dlatego, w ramach prezentu dostał trzy kupony, który mógł wykorzystać w odpowiednim czasie. Jeden opiewał na książkę Marcina Ciszewskiego, drugi na obiad w naszej ulubionej restauracji lub jego odpowiednik z domowej fabryki, a trzeci na dowolnie wybrany tort, do zrealizowania poza sesją. Jako, że jeszcze jest przed sesją, mój Luby zażyczył sobie realizację ostatniego kuponu, marudząc że czeka na ten tort już pół roku (nie dajcie się zwieść, dopiero 4,5 miesiąca :P). Jako, że nie wybrał konkretnego tortu, dostał więc tort, który moja mama podesłała na e-mail całej rodzinie, a który od razu mi się spodobał. Przepis znalazła na forum cin-cin, przepis który podaję, nieco różni się od oryginału. Tort był bardzo fajny, znajomi śmiali się, że jest z naleśników i to nie jest prawdziwy tort. Zdecydowanie lepszy na drugi dzień, pierwszego jest za suchy.

Składniki:
  blaty: 
  • puszka mleka zagęszczonego słodzonego
  • 1 jajko
  • łyżeczka sody
  • 3 do 4 szklanek mąki

  krem: 
  • 1/2 l mleka
  • 4 łyżki mąki
  • 2 jajka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 100g masła
dodatkowo:
  • ok. 0,5 kg truskawek

Blaty: Mleko zagęszczone zmiksować z jajkiem. Dodać sodę i stopniowo mąkę. Wyrobione ciasto dzielimy na 7-9 części (w zależności od wielkości patelni, na której będziemy smażyć. Ważne jest, żeby blaty nie zawijały się na brzegi patelni, a w całości znajdowały się na płaskiej części patelni). Każdą część wałkujemy na placek (0,5cm, a nawet mniej). Nakłuwamy widelcem, smażymy na suchej patelni ok minuty na małym ogniu. 
Krem:  Mleko, jajka, cukier i mąkę łączymy. Gotujemy mieszając, do zgęstnienia. Zdejmujemy z ognia, dodajemy masło, mieszamy (ew. miksujemy).
Przekładamy blaty gorącym kremem, pokrywamy nim też górę. Najlepiej smakuje następnego dnia, kiedy blaty nawilgotnieją od kremu. Przed podaniem udekorować truskawkami lub innymi owocami. enjoy c:

Szparagi pieczone w szynce parmeńskiej

Dzisiaj czas na szynkę parmeńską 😉

Składniki:

  • pęczek zielonych szparagów
  • szynka parmeńska (jeden plasterek na jeden szparag)
  • oliwa

Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Szparagi umyć, odłamać zdrewniałe końce. Każdy szparag owinąć szynką parmeńską. Skropić oliwą i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec do zrumienienia szynki, około 15 minut. Podawać na ciepło. enjoy c:

Szparagi pieczone

Do tej pory nie przepadałam za szparagami. Nie, nie przepadałam, to złe określenie. Były mi obojętne, nie jadłam ich za dużo. Posmakowałam pieczone i pokochałam te zielone. Mam dwa sposoby, a oba równie pyszne. Dzisiaj podam jeden, a jutro zdradzę Wam ten drugi 😉

Składniki:

  • pęczek zielonych szparagów
  • oliwa

Szparagi umyć. Odłamać zdrewniałe końcówki. Piekarnik rozgrzać do 200 stopni. Szparagi ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Polać odrobiną oliwy. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec aż zmiękną, ok. 15 minut. Zajadać gorące. enjoy c:

Lubię czasem jeść na mieście: Royal India w Toruniu

Ponad miesiąc temu dostałam od portalu Foodpanda.pl voucher na wizytę w restauracji Royal India w Toruniu. Restauracja nie jest dla mnie normalnie osiągalna finansowo, więc bardzo ucieszyłam się z tej możliwości. Z bardzo miłą osobą z Foodpanda.pl dogadałam się jak i kiedy mam wykorzystać voucher, ostatecznie po telefonie do restauracji wyszło trochę inaczej, ale obsługa restauracji była bardzo pomocna i niewielkie nieporozumienie nie przeszkodziło mi i R. cieszyć się z wizyty u nich.
Zabrałam ze sobą R., żeby ktoś mógł spróbować ostrych potraw 😉

Co do zdjęć: jakoś tak wychodzi, że jak na razie obie restauracje, które odwiedziłam w celu przybliżenia ich Wam, znajdują się w piwnicach Toruńskich kamienic, gdzie okien albo nie ma w ogóle albo są malutkie, tuż pod sufitem 😉 Tak więc przepraszam za jakość, ale bez dodatkowego oświetlenia było mi ciężko wykombinować coś więcej 😉

Kiedy przyszliśmy, oprócz nas obecna była jeszcze jedna para gości i nikt więcej się nie pojawił. Mieliśmy więc pełną dowolność w wyborze miejsc. Naprzeciw wejścia (zdjęcie po lewej), jak podejrzewam, znajduje się sala VIP. Zaciemniona i bardzo klimatyczna. Druga sala jest jaśniejsza, jednak wciąż nastrojowa. Wybraliśmy miejsce przy malunku widocznym na zdjęciu po lewej.

Na początek zamówiliśmy dwie zupy: dla mnie soczewicową, a dla R. ostrą krewetkową. Moja zupa była bardzo smaczna. Nie jestem ekspertem od tego typu zup, ale po posmakowaniu tej mam ochotę spróbować swoich sił w gotowaniu tego typu zupy 😉 Zupa R. wyglądała dla mnie nieco jak buraczkowa. Pływały w niej różne warzywa i małe kawałki krewetek. R. potwierdza, że była pikantna, ja także. Z tej zupy też byliśmy zadowoleni, chociaż mi bardziej smakowała pierwsza pozycja 😉

 Do picia zamówiliśmy Masala Tea dla R. i Mango Lassi dla mnie. Opis herbaty ze strony restauracji: „Tradycyjna Indyjska Herbata z dodatkiem mleka, zielonego kardamonu, goździków i imbiru.” Ja za herbatą z mlekiem nie przepadam, więc musi Wam wystarczyć opinia i ocena R 😉 Smakowała mu i daje jej 7 😉
Co do Lassi natomiast, piłam je po raz pierwszy. I tak jak w przypadku zupy, bardzo mi posmakowało i ta wersja zainspirowała mnie do zrobienia Lassi w akademiku, ale o tym kiedy indziej 😉

Jako danie główne zamówiliśmy łososia z pieca tandoor Tandoori Salmon oraz jagnięcinę w sosie pomidorowym Mutton Tikka Masala. Jako dodatki wzięliśmy jedną porcję ryżu i jedną porcję chlebka naan (do jednej potrawy można wybrać jeden dodatek).
Łosoś podany był na gorącym talerzu, na warstwie cebuli. W momencie podawania ryba była gorąca, a cebula głośno i przyjemnie skwierczała. Intensywnie czerwony od przypraw łosoś był bardzo smaczny. Nie był suchy, wręcz pysznie soczysty, a podany do niego sos czosnkowy idealnie go dopełniał.
Jagnięcina była rewelacyjna. Pierwszy raz jadłam to mięso i byłam naprawdę zachwycona. Mięso było miękkie, a sos przepyszny. Nie zjedliśmy wszystkiego, więc zabraliśmy resztę do domu. Jagnięcina na śniadanie następnego dnia była świetna.
Czas na dodatki: ryż i chlebek naan. Ryż był sypki, bardzo dobrze ugotowany, a chlebek (który jedliśmy po raz pierwszy, więc nie mamy porównania 😉 ) smaczny, bardzo fajnie pasował 🙂

Na deser nie starczyło nam czasu, czego bardzo żałujemy, ale wyszliśmy bardzo zadowoleni. Obsługa była bardzo dobra, kelnerka która nas obsługiwała bardzo miła i chętnie udzieliła pomocy w wyborze dań.

Podsumowując: jesteśmy bardzo zadowoleni z wizyty, a portalowi Foodpanda.pl bardzo dziękujemy za możliwość skosztowania nowych dań 🙂

Oceny w skali 10-punktowej:
Obsługa: 10/10
Jedzenie: 8,2/10
   zupa soczewicowa: 8/10
   zupa krewetkowa: 7/10
   Tandoori Salmon: 8/10
   Mutton Tikka Masala: 10/10
   Masala Tea: 7/10
   Mango Lassi: 9/10
Wystrój: 7/10
Czas oczekiwania: 9/10

Ogółem: 8,5/10

Restaurację polecam z całego serca, jednak na studencką kieszeń trochę ciężka 😉